Nie nie, rodzice proszę się nie cieszyć – wcale nie planujemy ślubu :-) Proszę także bez komentarzy w stylu: “a szkoda” czy “czas najwyższy” bo ustawiłam na automatyczne kasowanie takich komentarzy ;-)
Czemu taki tytuł??? Z nudów (czyt. nie chce mi się pracować) sprawdziłam wyszukiwane frazy po jakich ludzie trafiają na mojego bloga. I trochę się dziwię skąd się wzięła taka: “jak wygląda ślub w konsulacie w Londynie”. Czyżby połączyło notki o ślubie koleżanki, o którym chyba pisałam i kolejce do konsulatu w czasie wyborów??? Hmmm…
A tak poza tym to u mnie nuda… chociaż w tamtym tygodniu nie całkiem…
W piątek firma oblewała jakąś dużą sprzedaż i wyjątkowo wylądowałam z wszystkimi w pubie. Wszyscy byli tak zdziwieni moim widokiem, że nie zapłaciłam za żadnego drinka :-)
Ale i tak nie bawi mnie stanie pod pubem i gadanie przez ileś godzin. Tzn, traktuję to jako kurs angielskiego, bo jak zrozumiem bełkoczącego angola, to już bedzie git.
A w sobote była międzynarodowa impreza, nazwana też grillowaniem. Byłam, zobaczyłam i grillem bym tego nie nazwała :-) W każdym razie Angol, Francuz czy inny Hiszpan napewno nie wiedzą jak rozpalić grilla. Było dużo dymu i spalone jedzenie :-) Mniammm…
No dobra, czas na kawe i wracam do pracy ;-)
Kochanie , nie mogę się cieszyć więc pozostaje mi cieszyć się waszym przyjazdem i jeżeli pogoda będzie ładna przygotuje pyszne dania z grila pozdrawiam.
Ja to nawet bełkoczącego Polaka nie rozumiem, chyba, że sama bełkoczę- takie prawo dżungli :D
W odpowiedzi na pytanie zadane w tytule : wiem jak wygląda ślub zawierany w konsulacie w Londynie :). Koleżanka brała.