Jakoś nie mogę się zmobilizować do systematycznego pisania. Nawet jak coś jest to mi sie nie chce, a potem zapomne:)
Najpierw pracowałam (za dużo jak na mnie), żeby nadgonić projekt, potem się obijałam bo mieliśmy ostatnio długi (4-dniowy) weekend. Pogoda nie dopisała, więc nigdzie nie pojechaliśmy. W sumie to nie mogę wyjść jeszcze z tego nie-obijania się. Ale z drugiej strony nie ma sensu bo dzisiaj ostatni dzień w pracy i urlop :-) Swoja drogą strasznie mi się dłuży ten dzień.
A z tych niezbyt dobrych informacji to kurcze blade dobierali sie do naszego auta. I to na naszym prywatnym podziemnym parkingu, w dodatku z kamerami. Na szczęście oderwali tylko kawałek plastiku koło szyby. Obawiam się tylko, że jak już wiedzą, że tam stoi ten samochód to może się to powtórzyć. Zgłosiliśmy na policje i do nadzorcy budynku. Teraz go wywieziemy na lotnisko na kilka dni, więc może o nim zapomną.
Mobilizację do pisania na blogu masz więc taką samą jak ja.
Moje auto wprawdzie na
podzwimnnninnnnnnn <- (P powciskał mi tu kilka przycisków, boże, jak dziecko)
podziemnym parkingu nie stoi, ale "dla rezydentów" w dość bezpiecznej dzielnicy, i jakiś czas temu ktoś mi ukradł obudowę od lusterka hihihi….
A cóż to za interesujące auto macie, że myślisz że złodzieje wrócą?
Z autem to jak z dzieckiem – zawsze swoje najlepsze, najzdolniejsze, najpiękniejsze :-P