Życzliwość ludzka

Ruszyłam wreszcie swoje cztery litery i poszłam na basen. Zawsze ciężko mi się wybrać, a potem czuje się jak nowonarodzona (a może nowo narodzona…hmm:)). Naprawdę się zastanawiam po kim ja jestem taka leniwa. Chyba po młodszym kuzynie :-) który ostatnio i tak więcej robi niż ja. No ale jak to genetyczne, to nie ma co z tym walczyć :-D

A na ten basen to poszłam odreagować wczorajszy i dzisiejszy dzień. Nieźle mi dokopały. Nie to, żebym doznała jakiegoś uszczerbku na zdrowiu psychiczno-fizycznym, ale coraz częściej nie mam już siły na to co się dzieje koło mnie.

Wczoraj tak zwany kolega z pracy (z innego biura) napisał do mnie maila w niezbyt miłej formie, wytykając mi jakieś drobne błędy. Mail poszedł w kopii do jakiś 7 osób. U nas wszyscy olali te jego wypociny – ja zresztą też. Ale wkurzyłam się, jak życzliwe osoby doniosły mi jak to kolega chwali się po całym biurze jaką ładną skargę na mnie napisał. Jeszcze mnie nie poznał, a już mnie nie lubi :-)
Nie to żebym była mściwa, ale cierpliwie czekam na swoje 5min :-)

A dzisiaj kolega się uspokoił. Za to u nas w biurze zamieszanie, bo nikt nic nie wie. Wszystko tak zorganizowane, że od godziny 15 nic w sumie nie zrobiłam.

Dodaj komentarz