Znowu piątek

Dobrze że to piątek, bo w piątki jakoś wszystko lepiej znosze. Nawet to, że rano nie było ciepłej wody, za to na głowie olej:) No nic… nie pierwszy raz trzeba grzać wodę w garnku. Takie uroki nowego mieszkania, że nie wiadomo jak się bojler ustawia. Także dzisiaj była odwrotna kolejność – najpierw makijaż a potem kąpiel (bo oczywiście, jak na złość, przysnęło mi się za bardzo).
Zaryzykowałam potem jeszcze spóźnieniem i poszłam po kawę…dobrą kawę…bo ta w biurze to masakra jakaś (choć nie przebije zapewne tej u pewnej mojej rodzinki – podobno z żołędzi była:))

I wrzuciłam funciaka charytatywnemu pingwinowi…a tak, żeby się lepiej poczuć.

Dodaj komentarz