Znowu jakieś zmiany

worst-jobNowa firma okazała się niewypałem. Początki nie były takie złe, nowe biuro, ludzie, inne rzeczy do robienia. Jednak z kolejnym tygodniem klapki z oczu spadały. No i doszłam do wniosku, że jak już po 2 miesiącach mam dość tej pracy to zdecydowanie nie wytrzymam tu przez kilka lat, czyli nie ma co marnować życia:) Wykorzystałam że to mój okres próbny i mam tylko 2 tygodnie wypowiedzenia. W piątek teoretycznie koniec!

Teoretycznie… bo w poniedziałek tam wracam:) Ale na 2 dni w tygodniu jako kontraktor. Jestem tak miła, że szkoda mi ich zostawiać na lodzie i daje im więcej czasu na znalezienie zastępstwa. Teraz już tego żałuje, ale głupio tak zmieniać zdanie z dnia na dzień. Od dwóch tygodni nie podjęli żadnych kroków, żeby kogoś znaleźć. Ze mną do ostatniej chwili nie ustalili dalszych warunków współpracy. Mam wrażenie, że myśleli, że stawka będzie taka sama jak dotychczas a na podatki zarobie w kopalni:)

To mój pierwszy raz, kiedy rezygnuje z pracy i nie mam nagranej żadnej innej. Myślałam, że to będzie stresujące uczucie, ale śpie całkiem dobrze w nocy:) Mój nie-mąż dał mi 3 miesiące na zabawę w kontraktora, potem jakby nie wyszło będe szukać stałej pracy.
Także… ktoś potrzebuje strony www?:)

A przede mną nauka zakładania własnej działalności, a za kilka miesięcy płacenie podatku…czuje że będzie fajnie:) Na szczęście podobno kary nie są wysokie:)

Oprócz pracy to nic się nie dzieje. Za 2 tygodnie śmigam do Polski…a właśnie… ostatnio kupowałam bilety Ryanair i mnie nieźle wkurzyli. Cieszyłam się, że znalazłam tani bilet, zadowolona z siebie szybciorem kupiłam. A przy odprawie online okazało się, że doliczają jakieś dodatkowe opłaty: za odprawe online, administracyjne i chyba coś jeszcze. I tym sposobem prawie drugie tyle zapłaciłam po kupnie biletu. Normalnie oszuści!

Dodaj komentarz