Zawsze coś nie tak…

I jak tu mieć dobry humor jak
– leje już kolejny dzień, parasolka ledwo wyrabia i do tego kolejne buty znowu mi przemokły… grrrr
– dostałam zadanie, żeby zmienić coś tam w jednym projekcie. miało być proste, ale ktoś narobił tam takiego bałaganu, że nasz developer nie może się połapać. a ja stracilam prawie dwa dni, żeby dojść do wniosku, że sama tego nie naprawie…grrr
– poprzednie zadanie też nie wypaliło, bo potrzebowałam więcej informacji, ale nikt nie był w stanie mi ich udzielić, a osoba która to robiła jest właśnie na urlopie…grrr
– miałam nie jeść słodyczy, ale z tej złości cukierki same wpadają w moje ręce:)

Normalnie jakbym paliła, to bym poszła wypalić chyba całą paczkę papierosów:)

Ale jeszcze parę minut i weekend. Zapewne i tak będzie cały czas padać…

Mam zamiar wsiąść na rower (stacjonarny) i wypedałować ta całą swoją złość. Oby mi zapał tylko nie minął.

Dodaj komentarz