Załamanie

Mam załamanie czasoprzestrzeni bez przestrzeni. Przestrzeń jest stała i równa się biuro.
Pamiętam dokładnie ten dzień – był jakby wczoraj – poniedziałek – marudzę rano, że muszę wstać i iść do pracy.
I co???
Jakim cudem już dzisiaj jest piątek???

Teoretycznie nie mam nic przeciwko, że tydzień tak szybko leci. Tylko, że trochę mnie to boli, że oprócz pracy to nic konkretnego nie robię. Mam dziwne poczucie, że marnuję te dni.

Poza tym zaczynam chyba mieć kryzys wieku przedśredniego :-P Im szybciej te tygodnie lecą, tym bardziej myślę o moim zbliżających się kolejnych urodzinach. Do urodzin jeszcze kawałek, ale obawiam się, że niedługo zacznę mieć sny, że osiwiałam (o ile to możliwe)
A co mają urodziny do tego wszystkiego?
Ano wkroczę w kolejną dziesiątkę, co powoduje, że w mojej głowie kłębią się myśli z serii “co dalej robić ze swoim życiem”.

Dawno dawno temu myślałam, że w tym wieku będę już dorosła :-) będę wiedziała czego chcę, będę miała swoję/nie-swoje mieszkanie, przynajmniej jedno dziecko i…nie pamiętam czy było coś o mężu :-)

Co do męża… wiecie, że zawsze chciałam uciec z przed ołtarza? Za dużo filmów się naoglądałam. Ale byłby niezły ubaw :-P

Dodaj komentarz