Wypompowana

Byłam i nawet przeżyłam. Nie było tak drastycznie, choć jak szłam na drugą rozmowę to chciałam zwiać :-) Żołądek miałam w gardle i dostałam drgawek.
Na pierwszej rozmowie wypełniłam jakiś formularz, a potem 15 min gadki. Nie było nic ciekawego.
Za to na drugiej jak tylko zobaczyłam gościa, z którym miałam interview to jakoś tak pewniej sie poczułam. Taki mały, chuderlawy i ubrany hmmm… tak jakoś mało po męsku jak dla mnie ;-)
A najśmieszniejsze było to jak on mówił…miał przerywniki w postaci: aaaaaaaaaaaaaaaaaaa… mówi coś mówi… aaaaaaaaaaaaaaaaaa… aaaaaaaaa i tak non stop. O MASAKRA. Nie wiedziałam jak zareagować na coś takiego. Śmiać się czy uciekać??? :-)
Ale jakoś to poszło, wyluzowałam się jak nigdy, rozgadałam jak nigdy, zrobiłam łatwy (mam nadzieję) test i mam czekać na odpowiedź. Najlepsze było jak zapytałam o kasę. Cytuję: “aaaaaaaaaaaaaa… yyyyyyyyyyyyyyy… aaaaaaaaaaaaaaa… yyyyyyyyyyyyy… to ja zapytam Pana M. ” No aż mi głupio było, że zadałam to pytanie. Chyba się gościu zestresował, że nie znał odpowiedzi. Ale co tam… kasa nieważna ;-)
To czekam na telefon i mam nadzieję że się doczekam.

A tak poza tym to wrócił z Polski Bartek-Współlokator. Mysza się tak za nim stęsknił, że teraz się tłuką non stop. Faceci to jednak duże dzieci. Kupują sobie samolociki, helikoptery, i też nie sprzątają po sobie zabawek. Oto skutki bezstresowego wychowania :-)

Dodaj komentarz