Wspomnienia z wakacji

… ale tym razem tych prawdziwych wakacji za czasów liceum. Wolę nie liczyć kiedy to było :-)

Chłopaki poszli zwiedzać okolice (mamy chwilowo współlokatora szukającego szczęścia w tym kraju), siędze sama, słucham muzyki i wcale nie rozpaczam, że mnie zostawili. Lubię słuchać bardzo bardzo starych piosenek – i tak od jednej do drugiej zaczęło mi się wspominać…

Wakacje spędzone u babci na wsi, włóczenie się bez celu, błaganie babci o kolejne dodatkowe minuty na dworze, wypady rowerem nad jezioro (niekoniecznie strzeżone) i czekanie kiedy mama zadzwoni, żeby sprawdzić, czy grzecznie siedzę w domu :-P A właśnie… czemu rodzice mają takie ograniczone zaufanie do swoich grzecznych dzieci? Każą wracać do domu o 22, ale… o dziwo “pożyczają” samochód na cały tydzień (albo i dłużej z przerwą na tankowanie) i nie wiedzą gdzie się ich dziecko podziewa…

W tych momentach zamieniałam rower na auto i heja nad jezioro. Ciekawe czy zrobili już tam parking. Bo jak ja tam jeździlam to parkowało się między drzewami. Oj pamiętam jak się zakopałam i przeze mnie zrobił się całkiem spory korek (hmmm czy ja mówiłam o tym rodzicom???). Zawsze wiedziałam, że bardziej pasuje do samochodu terenowego :-) Co niektórzy zapewne kojarzą Baniewice, prawda?:)

A wspominałam kiedyś, że miałam całe fioletowe włosy? Dokładnie to była ciemna wiśnia. A fiolet też miałam, jak wylałam na siebie całą płukankę do włosów :-)

Komentarze

Dodaj komentarz