W skrócie…

Ostatnio nie mam natchnienia, żeby coś napisać. Już kilka razy próbuje napisać jakąś notkę. A w sumie jest nawet o czym napisać. Ale tak w skrócie…

Na London Eye w końcu nie byliśmy. Było tyle ludzi, że nie chciało nam się stać w takiej kolejce. Zwłaszcza chłopakom, którzy po drodze zobaczyli wystawę Star Wars i się napalili jak dzieci. Poszłam z nimi jako fotograf, bo ani nie czytałam książek ani nie oglądałam żadnego filmu Star Wars. Te ludziki i dziwne pojazdy nie robiły na mnie wrażenia. Dobrze, że jakieś świecące miecze były za drogie, bo by sobie kupili i tłukli się w domu :-) . Tak też się tłuką, ale przynajmniej większych szkód nie ma, prócz podbitego oka czy lecącej krwi z nosa :-)
Więc słoneczna sobota minęła nam w jakimś muzeum.

Ale w niedziele byliśmy nad morzem. Nie będę się o tym rozpisywać, bo Bartek mnie wyprzedził i wszystko opisał u siebie na blogu -> TUTAJ.
W każdym razie chwilowo mam dość jazdy samochodem nad morze. Więcej czasu spędziłam chyba w samochodzie niż na plaży. Bournemouth podobno jest najładniejszą nadmorską miejscowością. Nie wiem czy nie widzieliśmy wszystkiego, czy coś przegapiliśmy, ale jak to było najładniejsze, to już się boję jechać w inne miejsca :-)
Najważniejsze że złapałam trochę słońca.

Potem zleciał za szybko następny tydzień i znów weekend. Wczoraj byliśmy w Holland Park. Park jest mały, ale ładny. Porobiliśmy trochę zdjęć, wrzucę kilka do następnej notki (żeby było więcej wpisów ;-) ).

Komentarze

  1. usul

    “Więc słoneczna sobota minęła nam w jakimś muzeum.”

    Jak można pomylić wystawe Star Wars z okazji 30 lecia Star Wars z muzeum !!
    To była gratka jakich mało – 30 lat!! Każy szanujący się fan Star Wars, mając taką okazję jak my, na pewno by z niej skorzystał!!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz