W domu

Nareszcie się doczekałam. Po chyba 12-godzinnej podróży dotarłam do domu. Tak jakbym z Afryki jechała:) ale niestety mieliśmy przesiadkę. Wróciłam wygłodniała jakby mnie tam ktoś głodził. Ale czekał na mnie pyszny rosołek. A wczoraj wpadliśmy też do KFC…mniam mniam…tego mi brakuje w Londynie – pysznego ostrego kurczaka z kfc. Pochodziłam po sklepach i przeraziłam się wysokimi cenami :-)
Niestety w sklepie udało mi się też trafić na ponurą, pozbawioną wszelkiego entuzjazmu panią. Krawcowa też jakoś taka mało komunikatywna była, tak że przy niej na straszną gadułę wyszłam:) Ale pan jubiler był za to miły i rozmowny; naprawił mi nawet bransoletki za darmo :-) Panowie są widocznie jakoś bardziej optymistycznie nastawieni do świata. I tak sobie myślę, czy w przyszłości powrót do Polski nie będzie ciężki.

……….. mama zagoniła mnie do obierania pieczarek, a w tym czasie mój tato dorwał się do mojego komputera i oto wynik:……………………..
“Faceci są zawsze bardziej przychylnie nastawieni do całego świata, a tym bardziej do zdenerwowanych przy zakupach KOBIET. Porządni !!! mężczyźni nawet ubierają choinkę, gdy kobiety sobie piszą blogi albo coś tam.”

A ponieważ już jutro Wigilia, to życzę Wszystkim wesołych, spokojnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia.

   naciśnij

_start(‘christmas’)

Dodaj komentarz