Udało się…nareszcie :)

Mam pracę…mam pracę…jupppiiii…jupppiiii…
Tak się cieszę, że mogłabym tańczyć na ulicy :-)
Zaproponowali mi pełny etat, przyznając że musieli mnie najpierw sprawdzić. Nieważne.
W dodatku zapłacili za ten projekt, co już zrobiłam.
Od środy zaczynam, więc jeszcze kilka dni będę odsypiać na zapas. Bo jak dla mnie wstawanie nawet na 9:00 do pracy do koszmar :-) Ale nareszcie mam normalną pracę, będę robić to co (chwilowo) lubię :-) ,w dodatku godziny pracy od 9:00 do 17:30, wolne weekendy, wszystkie święta i bank holiday. Motywacja do pracy jest niezła ;-)
Tylko ta moja radość zaczyna się powoli przeradzać w niepokój.
Nowe środowisko, nowi ludzie, nowe obowiązki, zadania itp – wszystko co nowe zawsze mnie przeraża. Nie lubię być nowa :-)
Teraz to dopiero zacznę się stresować.

Komentarze

  1. sihaja

    Dzięki wielkie.
    Na szczęście ze mną przychodzą jeszcze 3 nowe osoby (ale chyba sami faceci). W ogóle tam są oprócz mnie TYLKO 3 kobiety. Jeszcze nie wiem czy to dobrze czy źle ;-)
    A będę robić strony internetowe.

    Odpowiedz
  2. Uka

    Gratulacje, bardzo się cieszę, a że będziesz nowa, każdy podejmując prace był.
    Dasz radę, tym nie martw się zupełnie.

    Odpowiedz
  3. sihaja

    Dziękuje.
    Już chyba taka moja natura, że na zapas panikuję :-)
    Ale w pracy będę odważna-nie dam po sobie poznać, że umieram ze strachu ;-)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz