Tortury

Za jakieś 3 godz zacznie mi się weekend. Po pracy zaraz na samolot i do domu. I właśnie te 3 godz to dla mnie tortura. Szybko zleci jak to z rana, ale jak pomyśle, że muszę tu siedzieć to mnie ściska:) Już się nie mogę doczekać.
A wszystko jeszcze przez wczorajszy dzień, kiedy to najchętniej chciałam iść się utopić:) W pracy miałam coś takiego jak kontrole jakości wykonania strony. Strona działa, wygląda ok, ale zawsze się czegoś uczepią. To źle, tamto nie tak, sramto mogłoby być inaczej. Każdy ma jakieś ale. Zbiera się grupa ludzi i narzeka. A na koniec ci powiedzą “excellent, good work…” Grrrrrr… nie znoszę tej angielskiej szczerości!!! Rozumiem, że to ma w jakiś sposób pomóc, ale czasem (nawet często) potrafi człowieka podłamać.

Jak fajnie jest ponarzekać:)

Dodaj komentarz