Tłusty czwartek

Dzisiaj mieliśmy szanse na wprowadzenie polskiej tradycji w Anglii, a konkretnie w pracy. Jak już wytłumaczyli anglo- chińsko- wietnamsko- hiszpańsko- bułgarskojęzycznym ludziskom na czym polega tłusty czwartek, to od razu postanowili wprowadzić taką tradycję. Poszli więc po pączki. Kupili 4 opakowania, w każdym chyba po 12 sztuk 8O .
I wszystko zostało zjedzone.
Dzisiaj nie tylko u nas się objadali, bo jak wracaliśmy to w sklepie gdzie sprzedają pączki było pusto – ani jednego samotnego pączka nie było (jak nigdy).

Ale polskie pączki smakują mi znacznie bardziej. I w sumie zjadłabym takiego jednego.
Kiedyś już mi zaświtała myśl, żeby samej zrobić. Kilka lekcji u babci i vuala :-)

Poza tym u mnie prawie wszystko dobrze. Trochę już wymiękam :-) Ostatnie dwa tygodnie robie nadgodziny. W domu bo w domu, ale i tak przed kompem. Zmieniam tylko sprzęt. W tamtym tygodniu okazało się, że projekt nad którym pracuję (tak dorywczo, z przerwami na inne) ma deadline w piątek (zeszły). A ja się dowiedziałam o tym dzień przed :-) W sumie to i tak by nic nie zmieniło, bo żeby go skończyć o czasie trzeba było się streszczać kilka tygodni wcześniej. No a w tym tygodniu, czary mary i buuuum zmiana projektu. Dostałam maila co mam zrobić i na kiedy. Coś w stylu: to ma być zrobione na tą środę, to na czwartek, a wszystko na piątek. A co najważniejsze maila dostałam właśnie w tą wspomnianą środę :-)
Ja chcę wracać na studia!!!!!!!!!!!!!

Dodaj komentarz