Takie tam

Trochę słońca się pokazało a mi całkiem na mózg padło :-)
Zawsze miałam słabość do wszelkich mazideł do ciała. Do tego odkąd pamiętam zawsze marudziłam, że jestem za gruba. Oczywiście teraz jak patrzę kilka lat wstecz, to stwierdzam, że byłam głupia tak mówiąc. Zapewne to samo będzie za kilka lat :-) Ale nieważne jakie tam mam obsesje. I jeszcze raz do tego dodam, że lenistwo mnie przerasta, więc… zamiast ruszyć swoje cztery litery kupuję właśnie różne mazidła. Ale doszłam do wniosku, że jestem od nich uzależniona, bo nie wierze w żadne cud środki, które uleczą mnie z kompleksów :-) Wszystko ułatwia mi mieszkanie w Londynie. No może nie mieszkanie, a konkretnie praca tutaj. Jakoś tak funty wydaje się łatwiej (pod warunkiem, że nie wpadnę na durny pomysł przeliczenia na złotówki).
I tak oto tym razem spełniłam swoje kolejne mini-marzenie kupując śmierdzące błotniaste mazidło, czyli guam.
Właśnie siedzę już 20 min usmarowana po kostki w błocie, zawinięta folią, czyli upiększam się.
Tylko błagam…nie mówcie mi czasem, że to nie działa :-) Nie wiem, czy będę miała choć trochę skóry na sobie jak to zdejmę, ale przynajmniej psychicznie już zaczyna działać. Po prostu czuję, że już jestem chudsza o kilka centymetrów ;-)

Oprócz tego, że z głową u mnie nie teges, cała reszta sprawna.
W piątek wyjeżdżamy do domu i już nie mogę wytrzymać. To najdłuższy tydzień odkąd pamiętam. A w domu przez 9 dni będę się obijać, oczywiście na tyle ile mi mama pozwoli ;-)

Już raczej nie napiszę nic do piątku, więc do napisania po wakacjach!!!

Komentarze

  1. aanova

    To Ci zrobię dobrze ;) – moja koleżanka używa tego obrzydlistwa, i jest niesamowicie zadowolona. A moim zdaniem to i tak efekt placebo ;P

    Odpowiedz

Dodaj komentarz