Takie tam

Dziwny ten dzień był dzisiaj. Chociaż powinnam zacząć od nocy…nie wiem dokładnie co robiłam, pamiętam tylko, że chciał mnie zabić murzyn z Prison Break:) I chyba przez to, że tak uciekałam nie zdążyłam się wyspać. Już dawno nie pamiętam, żebym wstała tak zaspana. Prawie usnęłam pod prysznicem, a potem na sofie przy śniadaniu. Potem droga do pracy… Jak już łaskawie metro przyjechało, to 45min zajęło mi dojechanie do pracy (zzwyczaj jade ok 20min). Tym razem znowu problem z sygnalizacją (chyba zacięło się na czerwonym). A jak już mogliśmy ruszyć, to ktoś musiał opierać się o drzwi i pociąg nie mógł ruszyć. Dystans między stacjami pokonaliśmy ruchem szarpanym. Można poćwiczyć swoją cierpliwość. W pracy spóźnienie 25min, ale i niespodzianka – manager chory. No tak, ale akurat dzisiaj kiedy nie wiedziałam, co mam robić. Zresztą nie tylko ja w swojej grupie. No i szefunio się podobno wkurzył, że jedna grupa zawalona pracą, a druga nie ma co robić:) No ale czy to nasza wina, że jesteśmy tacy zdolni i wszystko szybko skończyliśmy ;-)
To dali mi jakiś nowy projekt, żeby tylko zacząć. I tu się okazało, że nie mają dla mnie photoshopa. Zostały zamówione, ale jakoś nikt się nie zainteresował, czemu ich jeszcze nie ma. I tak spędziłam z godzinę na instalowaniu wersji testowej na jakimś starym, ledwo chodzącym laptopie. A jak już zainstalowałam, to dali mi coś innego. A na koniec dnia dostałam photoshopa na swoj komputer. Na szczęście czas było się zbierać do domu:) Ciekawe czy w polskich firmach też jest taki bałagan i zamieszanie?

Dodaj komentarz