Wchodzę dzisiaj do biura, a tu w kuchni światła nie ma. Już się cieszyłam, że nie ma prądu, a tu bęc… komputer działa
Śmigam prawie spóźniona na spotkanie, siedzę jak na skazaniu, bo co tydzień prawie to samo. No ale nieważne… Najważniejsze, że po spotkaniu komputer już nie działa
Wielkie juuupiii, nie ma prądu. Znaczy o jaka szkoda, taka strata, pracować się nie da!!! No to robimy zrzute na kawe i czekamy (z nadzieją że dłużej to potrwa). No i dzisiaj ktoś mnie lubi tam w prądowni, bo wielka awaria, prądu nie będzie do godziny 19:00
Myślą, myślą i ufff… idziemy do domu. Fakt, że pracować z domu, ale pół dnia minęło, a z domu to jakoś tak zawsze lepiej. To teraz tydzień powinień szybciej zlecieć.
Tags: praca

No comments
Comments feed for this article
Trackback link: http://blog.sihaja.net/takie-poniedzialki-lubie/trackback/