Takie poniedziałki lubie:)

Wchodzę dzisiaj do biura, a tu w kuchni światła nie ma. Już się cieszyłam, że nie ma prądu, a tu bęc… komputer działa :-( Śmigam prawie spóźniona na spotkanie, siedzę jak na skazaniu, bo co tydzień prawie to samo. No ale nieważne… Najważniejsze, że po spotkaniu komputer już nie działa :-D Wielkie juuupiii, nie ma prądu. Znaczy o jaka szkoda, taka strata, pracować się nie da!!! No to robimy zrzute na kawe i czekamy (z nadzieją że dłużej to potrwa). No i dzisiaj ktoś mnie lubi tam w prądowni, bo wielka awaria, prądu nie będzie do godziny 19:00 :-) Myślą, myślą i ufff… idziemy do domu. Fakt, że pracować z domu, ale pół dnia minęło, a z domu to jakoś tak zawsze lepiej. To teraz tydzień powinień szybciej zlecieć.

Dodaj komentarz