ogólny

Nie no rewelacja!

Bojler nam padł. Tak poprostu bez uprzedzenia, że mamy się wcześniej wykąpać!!!
Pal licho tam ogrzewanie, w końcu przydadzą się tony tych ciuchów :-) Podobno w zimnym pomieszczeniu się lepiej śpi (powinnam jutro wstać jak nowo narodzona:)) Ale cieeeepła woda!

Właśnie Myszek walczy z bojlerem i grzejnikami (póki się tym interesuje, lepiej nie wnikam, co tam kombinuje). A ja grzeje wodę w garnkach i czajniku…

UPDATE…10 min później…
jeeejjjj… super hiper wielki Myszek naprawił bojler!!! :-) To idę wyplumkać całą ciepłą wodę ;-)

Tags:

Bez życia

Czuje się jak jakieś widmo. Brak mi energii do wszystkiego. Funkcjonuje chyba tylko z przyzwyczajenia :-) To ta zima? Praca? A może to miasto? Sama nie wiem, ale chwilowo zwalam na pogodę. Do tego znowu przypomniało sobie o mnie to coś zbadane, lecz nadal niewytłumaczalne, przez co moim głównym pożywieniem są środki przeciwbólowe. Zastanawiam się tylko na jak długo tym razem się przypałętało :-)

Mimo tego do pracy trzeba chodzić. Czuję się jak na torturach. Najchętniej wzięłabym z tydzień czy dwa urlopu, żeby poprostu nic nie robić. Tylko czy to pomoże? No i tak to właśnie ze mną chwilowo jest – sama nie wiem czego chce.
Nawet na zakupy mi się nie chce iść…oj źle ze mną :-)

Tags:

Przykładna nie-żona

Siedzenie samej w weekend niestety nie wpływa na mnie dobrze. Zwłaszcza, że książki mi nie przyszły i nie miałam czym zabić czasu. Ale za to uporałam się górą prania, byłam na zakupach. Zaszalałam na maxa i kupiłam sobie nową zabawkę…mikser :-)
Między jednym a drugim praniem zmarnowałam trochę czasu na wypicie kawy i napisanie tego posta. Wstawiłam chleb do pieczenia (oczywiście własnoręcznie ugniotłam ciasto:)), a teraz szybkie sprzątanie mieszkania i najlepsze na koniec… uwaga… uwaga… będę piekła murzynka…tadaaaaaammm. I to nie takiego z torebki :-)

Jeszcze tylko prasowanie, a potem kąpiel z dodatkiem ujędrniająco-upiększającym-robiącym na bóstwo olejkiem ;-)
No to Mysza może wracać :-)

Tags: ,

Bez tematu

Zastanawiam się jakie korzyści ma mieć dla pracownika biuro typu “open space”, czyli jedna wielka hala z poustawianymi biurkami. Bo napewno nie pomoga się skupić. Jedni ze sobą gadają zdecydowanie za głośno, inni nadają przez telefon, ktoś inny wali palcami w biurko (relaksuje się czy co?), inny słucha muzyki (teoretycznie na słuchawkach). A jak do tego dochodzi ból głowy, to już mam ochotę wszystkich udusić :-)

Ale niedługo weekend i mam nadzieję odpocznę. Bedę miała całe 2.5 dnia tylko dla siebie :-) Nikt mi nie będzie marudził, że całymi dniami czytam i że trzeba odkurzyć ;-) Mam tylko nadzieję, że książki, które zamówiłam, dzisiaj przyjdą.

I umówiłam się do fryzjera – choć to bardziej z musu niż z przyjemności (nie znoszę marnować czasu u fryzjera).

Tags: ,

Tydzień zleciał szybciorem, na szczęście. Weekendowa pogoda sprzyja siedzeniu w domu i nic nie robieniu. Zimno, pada, wieje, brrr. Ale i tak czaje się, żeby iść na zakupy. Taki sposób na zimową depresję :-)

A chwilowo nadrabiam zaległości blogowe i trafiłam na fajny post “Precz z dyktaturą pociotków i znajomych cz.1!”. Poniżej kilka cytatów…

Jak odpowiadać na pytania, w stylu:
“(…) Kiedy się ustatkujesz?
Kiedy ślub?
Kiedy dacie nam wnuka?
Kiedy założysz rodzinę?
Kiedy zalegalizujecie was związek?” (jakby było coś nielegalnego we wspólnym życiu we dwoje (…)”

I odpowiedzi:
“(…) Do czego potrzebujesz takiej informacji?
Dlaczego o to pytasz?
Do czego zmierzasz?
Jakie ma to znaczenie dla ciebie?

Teraz jest kilka możliwych reakcji rozmówcy
* Wspomniane wyżej tłumaczenie się rozmówcy – wiercisz go dalszymi pytaniami aż na przyszłość przejdzie mu ochota wtrącania się w Twoje osobiste sprawy :-)
* Bezpośrednia krytyka np. ” jesteś nieuprzejmy/źle wychowany/ niekulturalny/” – odpowiadasz ” nieuprzejmym byłbym gdyby moje pytanie brzmiało “co cię to obchodzi”, a jak oceniasz twoje wychowanie, jeśli wypytujesz się o moje bardzo osobiste sprawy?” :-) Zwróćcie uwagę, znowu kończymy pytaniem :-)
* Pośrednia krytyka pytaniem np. “dlaczego jesteś taki nieuprzejmy/sztywny/wyniosły itp.?” – odpowiadasz….. pytaniem ” co nazywasz nieuprzejmością/sztywnością/wyniosłością itp?”. Przeważnie trafiony zatopiony :-)
* Naburmuszenie się typu “nie chcesz rozmawiać to nie”, lub “z tobą nie warto rozmawiać” – masz sprawę z głowy (…)”

Hmmm… muszę wypróbować następnym razem na babci…ciekawe czy się obrazi? ;-)
I z niecierpliwością czekam na kolejną część; wnioskuję że będzie o rodzicach ;-)

“Nie jest twoją powinnością, aby osiągnąć w życiu to, co inni ludzie uważają że powinieneś osiągnąć. Nie jest moją powinnością aby stać się takim człowiekiem jakim inni oczekują że będę, jeśli stanie się inaczej, to jest to ich pomyłka, a nie moje niepowodzenie”.
Chyba rzeczywiście powieszę go sobie nad łóżkiem, zaraz obok tego “Boże spraw by mi się chciało, tak jak mi się nie chce” :-D

Tags: ,

Nowy Rok

No to w Australii już rok 2010. Zazdroszcze im, że święta i Sylwestra mają latem. A u nas zimnica, ponuro, śniegowo lub deszczowo. Psa z domu nie wygonisz (przynajmniej mojego), a co dopiero mnie :-D Jeszcze odzianą w jakąś sukieneczkę z falbankami i buciki na obcasie :-P Brrr…

Ale wszystkim Wam (nieważne czy lubicie czy nie znosicie Sylwestra) życzę udanego wieczoru. A w roku 2010 dużo uśmiechu, radości, spełnienia marzeń!!!

Tags:

AS Nieruchomości

Oto reklama :-)
Jeśli ktoś jest ze Szczecina lub okolic i chciałby kupić, sprzedać lub wynająć mieszkanie, dom, działkę lub jakiś inny lokal to polecam super hiper najlepsze biuro nieruchomości w Szczecinie AS Nieruchomości :-D
Adresu jeszcze nie znam, ale udało mi się wykraść adres ich strony :-)
www.nieruchomosci.as

***** KONIEC REKLAMY ******

Co mi przyniósł Mikołaj i jak minęły święta napiszę później. Teraz wykorzystuję czas na przytulanie najmilszego kota na świecie :-)

Tags: ,

Nadal tu jestem

tylko nie miałam jakoś okazji nic napisać:)
Chyba się przepracowałam. Ostatnie 2, a może 3 (już sama nie pamiętam) tygodnie zleciały tak szybko, że nie zdążyłam zapomnieć jednego weekendu a już był następny. Pomijając kwestię starzenia się :-) to w sumie dobrze że tak leci. Byle weekend był długi:)
No i w takim samym tempie chyba pracowałam, przynajmniej ja mam takie wrażenie. W pracy pełno roboty z nowym projektem. Jak zawsze wszystko jest na wczoraj. I do tego zabierałam tą najgorszą część do domu. No niestety potrzebowałam pomocy swojego guru :-)

Wczoraj po pracy poszliśmy do kina na “New Moon”. Druga część bardziej ciekawa niż pierwsza, choć na początku mało akcji. Ale warto było zobaczyć. I teoretycznie wyrosłam ze wdychania do aktorów, ale tym razem nie mogłam sie powstrzymać… ;-)

jacob

Tags:

Mniammm

Pyszna była kolacja… z domowym maminyn pasztetem. Po tym kawałek wafla robionego przez babcie :-) Prawie jak w domu.
A wszystko to bo dostałam paczkę od mamy! Uwielbiam dostawać paczki, a zwłaszcza gdy nie do końca wiem co w niej będzie. Myślałam że przyjdzie wczoraj, a dzisiaj pod koniec pracy świra dostawałam jak jej jeszcze nie było. Czekałam jak dziecko:)

Poza tym że się najadłam i teraz mogę iść spokojnie spać, to wszystko ok. Dzień za dniem jakoś leci. W pracy trochę się przeluźniło…jedni odeszli z własnej woli, inni niekoniecznie mieli na to ochote :-) Ale jest spoko; dużo pracy więc jakoś leci ten czas.

Niedługo święta, tyle zajęć… muszę napisać list do Mikołaja, muszę zacząć na niego polować żeby mu ten list wręczyć. Bo z tą pocztą tutaj różnie bywa. Oj zapowiada się męczący okres :-)

Tags:

1 listopada

Poniżej wklejam link do bloga kunegundy, a konkretnie do ostatniego wpisu.
Tak czytałam, czytałam i w sumie muszę przyznać, że się z nim zgadzam :-)

Jak macie ochotę to zapraszam tutaj: Wszyscy Święci wołają o pomstę do nieba:)

Tags: ,

Coś nowego:)

Hmmm… jeszcze nie wiem czemu ale na razie mam zadziwiająco dobry humor :) puuuk puuuk – odpukać, bo kawał dnia przede mną.
Pomijam chwile wstawania, bo to zawsze mam ochotę wszystkich podusić.
Ale w pracy byłam już 15min wcześniej :-D Spokojnie spacerkiem, bez stresu. Nawet nie padało:)

Humor do tego stopnia jest dobry, że założyłam spódnice :-) Jakaś jedna sztuka się zawieruszyła w mojej szafie. Nie dość że fioletowa (ulubiony kolor), to jeszcze nie wyglądam w niej jak parówka :-D I nie mam pomniejszającego lustra!

A już wiem… może to przez wczoraj. Dorwałam się do singstara i powrzeszczałam i poskakałam troche. Potem przegrałam w tenisa (na wii), więc też skakałam ale ze złości! A potem boks, żeby się do końca dobić (tu przynajmniej wygrałam).
Chyba wysiłek mi dobrze robi:)

Tags:

Sto lat…temu:)

Zbliża się sabat czarownic, nie całkiem kompletny ale zawsze coś. Zwłaszcza, że te dwie czarownice zjeżdżają do mnie :-) No i tak mnie wzięło na wspomnienia (hmmm starzeje się???). A że poprzedni tydzień spędziłam w Polsce, więc miałam okazję pogrzebać w swoich skarbach…i wygrzebałam coś takiego…

“Dziś Siwuś kończysz 19 lat
To piękny wiek, rozkwitasz jak kwiat
Dużo za Tobą, lecz więcej przed.
Nowy rok w Twe życie wszedł.
Życzę Ci szczęścia, pogody ducha
Tyle ciepła, ile ma miękka poducha.
Czerp siłę ze słońca, zawsze zanim zajdzie
I niech Cię miłość prawdziwa odnajdzie.
Niech spełni wszystkie oczekiwania
Niech doceni wszelkie Twoje zmagania
Idź pomyślnie przez slalom życia
Nie trać swojego sposobu bycia.
Niech świetny facet Cię dorwie
Niech wir marzeń Cię porwie.
Lecz odwiedzaj czasem ziemię
Czeka tam na Ciebie
…”

No kto czeka? :-)
Choć może lepiej się nie przyznawać publicznie do naszych dawnych odpałów :-)

Aaaaaa i znalazłam też kilka kartek z naszą korespondencją w czasie bardzo przeciekawych lekcji w LO.
Szkoda, że pozbyłam się tak cennej pamiątki, czyli zeszytu od fizyki z powiedzonkami pani Z. :-P

Tags:

09.09.09

W sumie to u mnie nic ciekawego. Chciałam tylko dzisiaj cosik napisać, bo data taka fajna jest:) Żeby była notka na blogu dzisiaj… sorki za zmyłkę :-)

Tags:

Singiel na weselu

Kiedyś zastanawiałam się już nad tym, a dzisiaj po przeczytaniu tego artykułu znowu mi się przypomniało.
Dla chętnych artykuł jest tutaj: “Przychodzi singiel na wesele”

Jest taka sytuacja: nie jestem mężatką, ale spotykam się z pewnym facetem od jakiegoś czasu. Dostaje zaproszenie na ślub (przychodzi pocztą na MÓJ adres domowy). Zaproszenie jest na dwie osoby, ALE… nie jest napisane w stylu: Ola z osobą towarzyszącą, ale podane jest moje nazwisko i nazwisko osoby towarzyszącej. Jak dla mnie trochę to nie fair, bo narzucanie mi z kim mam przyjść. Zaproszenie wysyła się z pewnym wyprzedzeniem; skąd ten ktoś ma pewność, że w tym czasie nadal będe z tym samym facetem? I czy w ogóle mam ochotę z nim przyjść???
Myślałam, że takie zaproszenia dostają tylko małżeństwa?
Jak to powinno być tak naprawdę?

Tylko mi nie piszcie, żebym się cieszyła, że w ogóle dostałam z osobą towarzyszącą :-) bo “etykieta nakazuje, by osoby powyżej 16. roku życia zapraszać z osobą towarzyszącą.” :-D

Tags:

Kto lubi osiołki?

Jeśli tak bardzo lubicie osiołki i macie za dużo pieniędzy to zapraszam na stronę: www.ggparty.org Nie ma to jak zorganizować impreze dla osłów albo koni :-) Oczywiście z całym szacunkiem dla tych zajebiaszczych zwierzątek :-) Zastanawiam się tylko, czemu ta strona jest cała różowa.

A co do zwięrząt to co myślicie o adopcji małego ślicznego słoniątka :-D ewentulanie misia polarnego albo krokodyla. Ostatnio oglądałam film Earth i jakoś tak szkoda mi się zrobiło tych wszystkich zwierząt. Ogólnie nie lubię filmów dokumentalnych, ale ten polecam. I jeszcze czeka na mnie chyba z 6 następnych płyt do obejrzenia

Tags:

…weekendu nie było – siedziałam w sobote i niedzielę po 12 godz w pracy nadrabiając projekt (mam dostać za to 2 dni wolnego, choć teoretycznie należą mi się trzy)
… dzisiaj musiałam wstać rano i iść do pracy – ale to jak zawsze – pocieszeniem było to, jako że nie miałam weekendu nie było ciężko wrócić dzisiaj do pracy
…ni z tego ni z owego, zaskoczona w pracy, dowiedziałam się, że jestem czepialska :-) Jestem???
…umarł Michael Jackson – choć nie do końca w to wierze; moja teoria jest taka, że z powodu zbyt dużych długów wszystko zostało upozorowane… no ale może się czepiam :P
…świńska grypa na mnie poluje i jest coraz bliżej – jedną osobę z pracy już dorwała, inna siedzi profilaktycznie w domu, czekając czy ją też dopadnie (co do profilaktyki…czy ja mam jeszcze tą pyszną maminą nalewkę?)
…oczy odmawiają mi posłuszeństwa i od kilku tygodni męczę się w okularach… ja chcę moje soczewki!!! Nie dość że ślepa to jeszcze jest szansza że będę chrumkać ;-)
…jest gorąco – lubię jak jest taka pogoda ale na wsi:) i jak mam wakacje, czyli praktycznie już nie polubię lata:) w dodatku zostały sprzedane wszystkie fajne wiatrki…takie super wypas…z pilotem, pięcioma skrzydłami i w ogóle…marzenie każdego faceta ;-)
…jutro do pracy…ale ogólnie jest git!

Tags:

niezdecydowanie

Najpierw miało być uzewnętrznianie się, bo jakoś ostatnio pochmurny nastrój mnie dopadł, ale nie odważyłam się :-) Może innym razem. Potem był pomysł, żeby coś naskrobać o tolerancji, ewentualnym jej braku, ale chwilowo nie mam weny. No chyba że ktoś chce mnie wyręczyć ;-)
A skończę na czymś bardzo bardzo bardzo super fajnym… jade w góry!!! Tatry!!! Niestety tylko na weekend i to dopiero pod koniec sierpnia, ale już się nie mogę doczekać. Jeszcze mój aparat nie widział takich widoków :-) Jedzie 7 osób, więc zapowiada się wesoło. Dzisiaj zamówiliśmy domek. O dziwo jakoś ceny nie wychodzą jakieś takie wygórowane:)
Ale jeszcze wcześniej będę wygrzewać się na plaży i moczyć tyłek w morzu, uciekać przed rybami, które zawsze chcą mnie dopaść i pić drinki z parasolkami :-)
tropical-drinks
Przed nami pierwszy urlop w ciepłych krajach i to w dodatku all inclusive. Nie wiem, jak ja przeżyje ten miesiąc:)

Tags:

Kosmetyczka odhaczona. Okazało się, że dojazd do niej mam prawie idealny. Bezpośredni autobus odjeżdżający spod mojego mieszkania i podjeżdżający pod jej dom. Ale całkiem idealnie jest jak nie ma korków.
Niestety modelki ze mnie nie zrobiła, a wręcz przeciwnie wyglądałam jak łaciata krowa, tyle że z czerwonymi plackami na twarzy. Efekt oczyszczania. Ale sama się tam pchałam i co najlepsze zamierzam iść jeszcze raz, tym razem na upiększająco-odżywiająco-rozświetlająco-odmładzający peeling jakiś tam :-)

Tags:

To tak ogólnie nie lubię pracować, chyba głównie dlatego, że rano trzeba wstawać. Ale tak z drugiej strony uwielbiam tą prace :-) Nie dość, że się spóźniłam pare minut, to potem jeszcze chwila na pogaduchy, dalej czas na kawe i jeszcze krótkiego wpisa na bloga można dodać :-)
A za oknem piękna pogoda, ciepło, słońce świeci (przynajmniej chwilowo), wyspałam się i na razie mam nawet dobry humor. Oj ostatnio rzadko się coś takiego zdarza.
No i wzięłam przykład z JJ i postanowiłam, jak to ona nazwała:), odchamić się ;-)
Wreszcie znalazłam tu kosmetyczkę, do której mam nawet przyjazny dojazd. Dzisiaj idę wypróbować. Mam nadzieję, że będę po tym wyglądać jak super hiper modelka z plakatu :-)

Tags: ,

albo raczej co drugi głupi:)
Ten głupi to ja…
Ranek zaczęłam od tego, że przecięłam sobie skóre nożyczkami, przecinając listek tabletek. Rozumiem, żeby ukłuć się nożyczkami, ale żeby tak poprostu się nimi uciąć…masakra… zwłaszcza że to teraz boli :-(
Ale palec nie odpadł, to nie jest źle.

Dla niewtajemniczonych… boję się panicznie romawiać przez telefon (po angielsku oczywiście); normalnie słuchawka zaczyna parzyć :-) Ale dzisiaj mnie nie ominęło (bo facet się nade mną psychicznie znęca i zmusza do dzwonienia mimo panicznego lęku) i musiałam zadzwonić w sprawie rachunku za gaz.

Zmieniając mieszkanie, podaliśmy licznik prądu, a oni nam to potraktowali jako licznik gazu. Coś sobie pomnożyli, pododawali i wyszło, że w ciągu 6 tygodni zużyliśmy tyle gazu, co normalnie się zużywa przez jakięś 3-4 miesiące. Trzeba było odkręcać

Ze spuszczoną głową wykręcam numer, gadam z automatyczną sekretarką i na moje nieszczęście słuchawkę podnosi jakiś bucowaty, dziwnie mówiący facet. Ale na szczęście chciał stan licznika z dzisiaj, więc musiałam się rozłączyć i spisać. Drugi raz modliłam się nad tą słuchawką, żeby kto inny odebrał… HA… i słyszę damski głos przedstawiający się pięknym nazwiskiem :-) Pięknym bo… polskim :-) No i tak to miałam farta, bo dogadałam się po polskiemu :-) Rachunek anulowany…ufff!!!!

Ale… musieliśmy podać liczniki gazu. Kobieta jutro ma do nas zadzwonić po odczyt. A my nie mamy zielonego pojęcia, gdzie te liczniki są. Byliśmy u sasiadów, ale też nie wiedzą i nawet się tym nie zainteresowali. Nieważne… liczniki znaleźliśmy na zewnątrz, przed wejściem do budynku. Nawet nie pomyślałam, że mogą być poza budynkiem.

Update co do naszego zagubionego bagażu…
Wysłaliśmy pocztą list do Niemiec, do ubezpieczyciela. A oni nam w mailu formularz do wypełnienia przesłali i napisali, żeby im paragony do wszystkiego co było w torbie wysłać. Oszaleli całkiem. Bo ja niby z zamiłowania wszystkie paragony zbieram. I oczywiście wszystkie prezenty pod choinkę też dostaje z paragonami :-) Oj dziwny ten świat… walczyć o wszystko trzeba :-)

A na koniec trochę wspomnień z pobytu w domu…

To mój kochany piesek pilnuje co by mu ptaki szaszłyków nie wciągnęły
dsc_6847_b

Niestety to było silniejsze od niego
dsc_6851

Zawsze ma wykupioną miejscówkę przy stole
dsc_6896

Takiego baranka babcia mi upiekła…może z godzinę wytrzymał… na pierwszy ogień poszła głowa
dsc_6824

Tags: ,

:(

Znowu Londyn:( Koniec świąt, koniec leniuchowania, jutro do pracy.
Chyba nie muszę pisać, że mi sie nie chce ;-)
I chyba sobie w stopce dodam “Coraz bardziej nie znoszę Londynu”… tak w ramach buntu:)

Tags:

Ale mamy cudowaną pogodę. Rano padało. Potem słońce przekładane deszczowymi chmurami. Z cztery razy porządna ulewa, a do tego tak wieje, że parasola nie ma co i tak rozkładać. Już myślałam, że wiosna idzie, a tu się znowu zimnica zrobiła.
Ciekawe jak jutro będzie? Bo wybieram się do Brighton. Nie całkiem w celach rozrywkowych, ale na spotkanie z klientem, który nie raczy ruszyć swoich czterech liter do nas:) Ogólnie to powinnam się stresować, bo to moje pierwsze spotkanie z klientem. Tak dla ścisłości to dzik ze mnie i boje się ludzi (tych co nie mówią po polsku) :D No ale sama chciałam, wręcz się wprosiłam :-) Widać walczę ze słabościami :-) I o dziwo jestem wyjątkowo spokojna…chwilowo…
Mam tylko nadzieję, że uda mi się zobaczyć Brighton…aparat już czeka na podróż ;-)

Tags: ,

Nowe mieszkanie

Od soboty już mieszkamy sami, w nowym mieszkaniu :-) Mieszkanie nie jest duże, ale dla dwóch osób wystarczające. Jest tylko zdecydowanie za mało szafek; tyle miejsca jest na ścianach, że mogliby powiesić coś więcej. W dodatku mam za duże talerze, bo szafka nie chce mi się zamknąć :-) A to że w łazience nie ma ani jednego kontaktu to już mnie rozwaliło. I z tego co wiem, nie tylko u nas tak jest. Porażka.
Czekamy jeszcze na szafę, która powinna być już tydzień temu. Ale dzisiaj zawitali do nas sąsiedzi z dołu z pytaniem, czy agencja dostarczyła nam już tą szafę, bo oni mieli dostać stół. Tylko że oni czekają już z 2 miesiące.

Tags:

Weekend

Nareszcie…
Choć nie mogę marudzić bo szybciorem mi zleciał tydzień, zresztą poprzedni też.
I znowu będę mogła dłużej pospać:)

W pracy w poprzedni tydzień i początek tego to nudy. Tzn. miałam co robić, ale był to ten rodzaj roboty, której nie lubię. Ale w kolejnym będzie jeszcze gorzej, bo będę pomagać innej drużynie nad projektem, projektem-zmorą:)

Poza pracą nic ciekawego. Próbowałam się kopnąć przez całe 2 tygodnie na siłownie, ale załapałam takiego lenia, że udało mi się tylko wczoraj. Ledwo wytrzymałam 30min na bieżni – całkowity brak kondychy. A dzisiaj ciężko się ze schodów schodzi :-)
Obiecuję sobie, że będę chodzić co drugi dzień, ale jak przychodzi co do czego to zawsze się znajdzie jakaś wymówka, żeby wrócić do domu. No straszny ze mnie leń.
No i doszłam do wniosku, że jak będziemy niedługo szukać nowego mieszkania, to muszę znaleźć takie z siłownią:) Jak będę musiała tylko zejść ze schodów (a jak dobrze pójdzie to zjechać windą) to myślę że częściej ruszę te swoje cztery litery :-)
To idę chociaż porobić kilka brzuszków…

Tags:

O czym myślą faceci???

Niestety tego nie wiem, ale wiem, że nie myślą o tym co akurat robią.
Zostanę ukatrupiona za tego posta, ale nie mogę się powstrzymać… Bo w głowie mi się nie mieści, że można zapomnieć dodać wody do pieczenia chleba!!! Przypomniał sobie, jak piekarnik zaczął już piec i strasznie zaczęło śmierdzieć spalenizną.
Z okazji nowego roku postanowiłam się nie denerwować, ale jak tak dalej będzie to już wiem, że nie wytrzymam w tym postanowieniu :-)
Teraz ja będę za każdym razem pytać i sprawdzać, czy wszystko dodał, a on będzie się wkurzał że mu nie ufam :-)
Ale jak tu ufać facetowi???

Tags: ,

W domu

Nareszcie się doczekałam. Po chyba 12-godzinnej podróży dotarłam do domu. Tak jakbym z Afryki jechała:) ale niestety mieliśmy przesiadkę. Wróciłam wygłodniała jakby mnie tam ktoś głodził. Ale czekał na mnie pyszny rosołek. A wczoraj wpadliśmy też do KFC…mniam mniam…tego mi brakuje w Londynie – pysznego ostrego kurczaka z kfc. Pochodziłam po sklepach i przeraziłam się wysokimi cenami :-)
Niestety w sklepie udało mi się też trafić na ponurą, pozbawioną wszelkiego entuzjazmu panią. Krawcowa też jakoś taka mało komunikatywna była, tak że przy niej na straszną gadułę wyszłam:) Ale pan jubiler był za to miły i rozmowny; naprawił mi nawet bransoletki za darmo :-) Panowie są widocznie jakoś bardziej optymistycznie nastawieni do świata. I tak sobie myślę, czy w przyszłości powrót do Polski nie będzie ciężki.

……….. mama zagoniła mnie do obierania pieczarek, a w tym czasie mój tato dorwał się do mojego komputera i oto wynik:……………………..
“Faceci są zawsze bardziej przychylnie nastawieni do całego świata, a tym bardziej do zdenerwowanych przy zakupach KOBIET. Porządni !!! mężczyźni nawet ubierają choinkę, gdy kobiety sobie piszą blogi albo coś tam.”

A ponieważ już jutro Wigilia, to życzę Wszystkim wesołych, spokojnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia.

   naciśnij

Tags: ,

Prezent gwiazdkowy

Sprawiliśmy sobie prezent gwiazdkowy. Trochę za wcześnie ale i tak długo na niego czekaliśmy. Mamy wreszcie telewizor. Od razu zrobiło się jakoś tak żywo w tym mieszkaniu. Nie to żebym tęskniła za tym gadającym pudełkiem, ale po prawie dwóch latach fajnie się nawet reklamy ogląda :-)
Muszę sobie teraz znaleźć jakieś angielskie M jak miłość czy Modę na sukces. :-) Może jakieś propozycje???

Tags:

Poniedziałek

Dzisiaj chyba od dość dawna mogę powiedzieć, że nie znoszę poniedziałków. Dawno też nie miałam takiego uczucia, że nie chciałam iść do pracy. Tzn. mi zazwyczaj nie chce się iść, ale to raczej ze względu na ranne wstawanie. A dzisiaj na myśl, że tam pójdę, aż mi ciarki przechodziły. Jakby mi tam coś mieli zrobić :-)

Tags: ,

Kupiliśmy piekarnik do chleba. I jak na razie same zalety, no może jego wadą jest to, że biały chleb piecze 4h a ciemny to nawet 5h. Upiekliśmy już dwa chleby (kupiliśmy go w niedziele), pierwszy zniknął w zastraszającym tempie :-) Chleb jest pyszny. Ja w ogóle uwielbiam chleb, a zwłaszcza ciepły chleb. Od zawsze pamiętam jak babcia piekła ciasto, a ja na nie polowałam jak tylko wyszło z pieca. Tak samo jest teraz z chlebem. No i się zaczęło…
babcia ciągle marudziła: “nie jedz ciepłego ciasta, będzie cię brzuch bolał…” Oczywiście babcia swoje, a ja swoje. Brzuch mnie nigdy nie bolał, a teraz jak babcia zapomina mi marudzić, to jej przypominam, mówiąc że ciasto tak nie smakuje bez jej gadania :-)
Teraz jestem daleko od babci, ale to nie znaczy że marudzenia nie ma…pałeczkę przejął moj własny facet :-) I teraz słyszę: “nie jedz ciepłego chleba, dostaniesz skrętu kiszek :-) Jakby to mój kuzyn (niezbyt znający już język polski) powiedział: “Co to jest kiszek” ??? :-)
Ciepły, a nawet gorący chleb z masłem jest prze prze przepyszny… A tego całego skrętu to ja bym dostała, jakbym patrzyła jak ten chleb stygnie w całości.
Poza tym fachowiec od mojego zdrowia (w postaci mojej mamy) powiedział mi, że nic mi nie grozi, prócz ewentualnego bólu żołądka, o ile mam wrażliwy. A na bank nie mam.
Wszyscy sie każą słuchać mamy to sie grzecznie słucham :-)

Tags:

Mamy nową zabawkę w domu. Tym razem bardziej niebezpieczną, zwłaszcza jak się wkurzę (ciekawe czy chłopaki o tym pomyśleli, kupując to) :-)

everlast.jpg

Tym razem przemilczałam ten zakup, bo dostrzegłam kilka zalet, oprócz tego, że będzie pomocne w razie kwestii spornych:)
Po pierwsze potrzeba do tego dwóch osób, więc jest to sposób na wspólne spędzanie czasu DALEKO od kompa.
Poza tym nieźle się trzeba nagimnastykować, żeby w to trafić i nie zwichnąć sobie przy tym ręki:) Przynajmniej dla początkujących. O ile się szybko nie znudzę może podreperuje swoje zwiotczałe ręce :-) Dodając do tego basen, cel może być nawet realny:)
No i jak dla mnie to najlepsze ćwiczenie na pozbycie się wszelkiej złości i wyładowanie się po całym dniu w pracy:)
Współczuję tylko tej drugiej osobie:)
To spadam szukać jakiegoś ochotnika…

Tags:

Jak ten czas szybko leci. Ledwo był poniedziałek a już jest weekend. Nie to, żebym narzekała, ale tak myślę, że kiedyś nie zauważe, że się zestarzałam :-)
Koniec tygodnia był jakiś straszny… najprostsze rzeczy mi nie wychodziły…masakra.
W dodatku robi się zimno, ciemno, ponuro. Na samą myśl o zimie poszłabym spać. Dlatego żeby czasem nie zachorować leczę się profilaktycznie – dostałam od mamy pyszną nalewkę (oczywiście w razie jakbym była chora) :-) Mniammm…
Co do szarości to chyba czas zmienić skórkę na blogu na jakąś bardziej optymistyczną i kolorową. Mam niestety taką małą wadę, że szybko wszystkim się nudzę :-) Że nie przyszło mi jeszcze do głowy zmienić pracy…
Dobra to spadam dalej osładzać sobie wieczór ;-)

Tags:

Dziwny ten dzień był dzisiaj. Chociaż powinnam zacząć od nocy…nie wiem dokładnie co robiłam, pamiętam tylko, że chciał mnie zabić murzyn z Prison Break:) I chyba przez to, że tak uciekałam nie zdążyłam się wyspać. Już dawno nie pamiętam, żebym wstała tak zaspana. Prawie usnęłam pod prysznicem, a potem na sofie przy śniadaniu. Potem droga do pracy… Jak już łaskawie metro przyjechało, to 45min zajęło mi dojechanie do pracy (zzwyczaj jade ok 20min). Tym razem znowu problem z sygnalizacją (chyba zacięło się na czerwonym). A jak już mogliśmy ruszyć, to ktoś musiał opierać się o drzwi i pociąg nie mógł ruszyć. Dystans między stacjami pokonaliśmy ruchem szarpanym. Można poćwiczyć swoją cierpliwość. W pracy spóźnienie 25min, ale i niespodzianka – manager chory. No tak, ale akurat dzisiaj kiedy nie wiedziałam, co mam robić. Zresztą nie tylko ja w swojej grupie. No i szefunio się podobno wkurzył, że jedna grupa zawalona pracą, a druga nie ma co robić:) No ale czy to nasza wina, że jesteśmy tacy zdolni i wszystko szybko skończyliśmy ;-)
To dali mi jakiś nowy projekt, żeby tylko zacząć. I tu się okazało, że nie mają dla mnie photoshopa. Zostały zamówione, ale jakoś nikt się nie zainteresował, czemu ich jeszcze nie ma. I tak spędziłam z godzinę na instalowaniu wersji testowej na jakimś starym, ledwo chodzącym laptopie. A jak już zainstalowałam, to dali mi coś innego. A na koniec dnia dostałam photoshopa na swoj komputer. Na szczęście czas było się zbierać do domu:) Ciekawe czy w polskich firmach też jest taki bałagan i zamieszanie?

Tags: ,

Dzisiaj przeszłam samą siebie:) Chyba pierwszy raz w życiu wpadłam w taki szał zakupów. Zaczęłam o godz 11:00 a wróciłam przed 18:00. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie to był wyczyn. Spędzić tyle czasu na Oxford Street – masakra:) Ale na szczęście mogę powiedzieć, że nie było to na marne. Nie kupiłam wszystkiego co planowałam (więcej było tych niezaplanowanych), buty kupiłam inne niż chciałam, wróciłam ledwo żywa, ale warto było. I nawet dwie pary spodni kupiłam:) Oczywiście jedne do skrócenia, żeby nie było tak idealnie. A jak weszłam do Esprita to nie mogłam wyjść. Tyle fajnych rzeczy było, że tylko promocji brakowało.
Dodatkowo zakupy “umilały” panie pytające co 5 min czy mi nie pomóc itp. Myślałam, że oszaleję. Zakupów w spokoju nie można zrobić.
Dotarłam jakoś do domu, paragony pochowałam (tak na wszelki wypadek) :-) więc nie zostałam pogoniona z tymi torbami:) W dodatku czekała na mnie niespodzianka – bałagan zamienił się cudem w porządek. Chyba częściej będę uciekać na zakupy.

Tags: ,

Kurcze prawie dwa tygodnie nic tu nie pisałam. Ale w poprzedni weekend byliśmy w Polsce. Mama uratowała mi życie, a przynajmniej wzrok. Chyba zapalenie spojówek załapałam i jakieś świństwo mi wylatywało z oka. Masakra. Pod tym pretekstem sobie pochorowałam, obijając się w domu. A potem resztę tygodnia zasuwałam w okularach do pracy. Okulary – brrrr nie znoszę ich. Zusieńko jestem ci wdzięczna, że mnie zaprowadziłaś wtedy do okulisty po soczewki :-)
Czyli tydzień mi zleciał szybko. A wczoraj byliśmy w Milton. Zawsze jak tam jeździmy, to przypominają mi się nasze początki w Anglii. Na przykład jak czekalismy na autobus kilka minut, a potem do niego nie wsiedliśmy, bo żadne z nas nie chciało kupić biletów. Stres, żeby się odezwać po angielsku :-)
W porównaniu do Londynu tam jest tak spokojnie, jeziorko, dużo zieleni. Ale z drugiej strony jakoś tak za spokojnie i chyba już nie chciałabym tam mieszkać. A na wynos dostaliśmy bochenek chleba, upieczony prawie własnoręcznie :-) Znajomi mają piekarnik (czy jak to nazwać) do chleba. Wlewa się wody, dodaje mąki, soli, drożdży, zamyka się, ustawia się coś tam i za 3 godziny mamy świeży, ciepły chleb. Mysza od dawna mnie namawia na coś takiego, ale jakoś nie byłam przekonana. Do wczoraj, jak zapachniało chlebem i jak go spróbowałam.

Wygląda to mniej więcej tak (w zależności od firmy)
bread.jpg

Jak upiekę pierwszy chleb, to się pochwalę :-)

Tags: ,

7 rano:(

Czy ktoś może mi powiedzieć, jak wyłączyć myślenie o tej godzinie?:) Bo jak tylko wstaje i zacznie mi mózgownica pracować, to mam myśli samobójcze :-) Kto wymyślił w ogóle wstawanie!

To życze miłego dnia i bardziej optymistycznych myśli!

Tags:

Era bez Windowsa

Od jutra rozpoczyna się dla mnie era bez windowsa. Tak przy okazji nie znoszę tego systemu, tych wirusów, zawieszania się itp.
Dostałam w pracy nowy komputer…
mac.jpg

Cały komputer składa się wyłącznie z klawiatury, myszki i monitora, w którym to niby wszystko załadowali co potrzebne do działania kompa. Dzisiaj siedziałam w pracy prawie 1.5 godziny żeby się choć trochę nauczyć obsługi. Jestem pełna obaw, bo jak tu po tylu latach mam się od tak sobie odzwyczaić od windowsa. No ale teraz nie mam wyjścia. Z drugiej strony jak sobie pomyślę, że już więcej nie będę musiała przeinstalować windowsa to nabieram chęci do nauki :-)

……..

Właśnie mi się przypomniało…
ostatnio poprzez znajomą poznaliśmy pewną dziewczynę, która jest managerem w pewnym klubie, czy to pubie. I powiedziała nam, że ostatnio pojawiły się tzw. plastry gwałtu. Facet podchodzi do dziewczyny, wystarczy że klepnie ją po ramieniu i przyklei plaster (cienki w kolorze skóry). O dziwo wchłania się bardzo szybko. Znajoma sama przyłapała na takich próbach kilku facetów.
Trochę to przerażające. Jeśli rzeczywiście nie można wyczuć, że ma sie takie coś przylepione, to nie ma nad tym żadnej kontroli. O ile jakakolwiek jest z pigułką.

Tags: ,

Godz 8:30, ja już na nogach od 7:00. Ale nadal jestem w domu. Dzisiaj choruję. Czuję się jak napompowany balon, który zaraz pęknie. Dlatego postanowiłam wykorzystać możliwość zostania w domu. Jak pomyślę, że miałabym siedzieć w tym upale przez tyle godzin z bolącym brzuchem, to jeszcze bardziej mnie skręca.
Siedzę, delektuję się chwilowo chłodnym powietrzem i zastanawiam się co tu dzisiaj robić. Bo cały dzień nie dam rady przeleżeć i przespać :-)
A tak przy okazji to chciałam się pochwalić, że wreszcie się zmotywowałam i kupiliśmy karnet na basen, a w zestawie dostaliśmy też wstęp na siłownię i aerobik. Blisko pracy, więc jak tylko nam się zechce, to śmigamy popływać. Na razie aerobik sobie odpuszczę, bo nie lubię sama chodzić. Jak się oswoję z klubem, to się pomyśli :-)
Także ruszyłam wreszcie swoje zasiedziałe cztery litery. Jeszcze tylko muszę to zgrać z jakimiś specerami, bo świeże powietrze też mi się przyda.
Kupiłam też sukienke!!! Nawet mi się podoba i nawet wyglądam w niej jak człowiek. Jeszcze tylko buty :-( Tylko z nimi też widzę pewien problem, bo jak dotąd to spotkalam albo same płaskie, albo wysokie. Nie mówiąc o tym, że większość to szpilki. Jak w tym chodzić, żeby sobie kostki nie zwichnąć??? O tańczeniu to już nie wspomnę.

Tags:

Wróciłam…niestety:)
W domu było fajnie. Pogoda mogłaby być lepsza, ale skorzystałam trochę ze słońca. Może i lepiej bym się opaliła, ale pierwszego dnia trochę się sfajczyłam i musiałam przez dwa następne dni chodzić w koszulce. Tak też sie dzieje jak człowiek pierwszy raz w roku wyjdzie na słońce (wcześniej nie korzystając nawet z solarium). Ale postanowiłam choć trochę utrzymać taki kolor skóry, gdyż ponieważ mam za miesiąc wesele i chcę wyglądać jak człowiek. Ale proszę się tu nie cieszyć, bo to nie mój ślub :-) Ja tam się stracham podejmować takich niby “cało-życiowych” decyzji, wychodząc z założenia, że szkoda kasy na rozwód :-)
….
Zaraz mnie tu zlinczuja ;-)
Chyba zablokuję możliwość dodawania komentarzy do tego posta :-)
….

Kolejny ślub przede mną w październiku (jakaś epidemia???)
….
W pracy po wakacjach było baaardzo ciężko. Między innymi przez setki pytań jak było na wakacjach. Nie znoszę tych angielskich pytań w stylu: jak sie czujesz, jak minął weekend, co robiłaś w weekend, jakie masz plany na weekend? Wiem wiem… Angole tak mają, ale wkurza mnie takie wciskanie nosa w nie swoje sprawy :-)

Ale tydzień jakoś zleciał, weekend już niestety też.
W sobotę byłam na zakupach. Chciałam kupić sukienkę na wesele, ale niestety to nie takie proste. Albo wygląd całkiem mi sie nie podoba, albo wyglądam w nich jakbym była w ciąży, albo są tak jakoś obcisłe, że widać wszystkie moje wybrzuszenia (w szczególności te, których nie powinno być) :-)
Sukienki więc nie ma, ale za to przybyło kilka kolejnych bluzek.
Nawet boję sie myśleć, że jak już jakimś cudem kupię kieckę, to potem jeszcze buty do niej…brrrrr
Nie znoszę sukienek!!!

A dzisiaj mieliśmy grilla, z wszystkimi Polakami z pracy. Chwilowo jesteśmy najliczniejszą grupą narodowościową, więc trochę nas tam było. Także dzisiaj pierwszy raz jadłam angielską kiełbasę – nie była taka zła jak myślałam. Tyle jedzenia tam było, że nie dało się przejeść i musimy zrobić kolejnego grilla :-) mus to mus
Ten był powitalny, kolejny już raczej pożegnalny, gdyż większość z tych ludzi przyjechała tu tylko na staż i wraca do Polski za miesiąc.

Tags: , ,

Trochę słońca się pokazało a mi całkiem na mózg padło :-)
Zawsze miałam słabość do wszelkich mazideł do ciała. Do tego odkąd pamiętam zawsze marudziłam, że jestem za gruba. Oczywiście teraz jak patrzę kilka lat wstecz, to stwierdzam, że byłam głupia tak mówiąc. Zapewne to samo będzie za kilka lat :-) Ale nieważne jakie tam mam obsesje. I jeszcze raz do tego dodam, że lenistwo mnie przerasta, więc… zamiast ruszyć swoje cztery litery kupuję właśnie różne mazidła. Ale doszłam do wniosku, że jestem od nich uzależniona, bo nie wierze w żadne cud środki, które uleczą mnie z kompleksów :-) Wszystko ułatwia mi mieszkanie w Londynie. No może nie mieszkanie, a konkretnie praca tutaj. Jakoś tak funty wydaje się łatwiej (pod warunkiem, że nie wpadnę na durny pomysł przeliczenia na złotówki).
I tak oto tym razem spełniłam swoje kolejne mini-marzenie kupując śmierdzące błotniaste mazidło, czyli guam.
Właśnie siedzę już 20 min usmarowana po kostki w błocie, zawinięta folią, czyli upiększam się.
Tylko błagam…nie mówcie mi czasem, że to nie działa :-) Nie wiem, czy będę miała choć trochę skóry na sobie jak to zdejmę, ale przynajmniej psychicznie już zaczyna działać. Po prostu czuję, że już jestem chudsza o kilka centymetrów ;-)

Oprócz tego, że z głową u mnie nie teges, cała reszta sprawna.
W piątek wyjeżdżamy do domu i już nie mogę wytrzymać. To najdłuższy tydzień odkąd pamiętam. A w domu przez 9 dni będę się obijać, oczywiście na tyle ile mi mama pozwoli ;-)

Już raczej nie napiszę nic do piątku, więc do napisania po wakacjach!!!

Tags:

Tęsknota za naturą

Kupiliśmy dzisiaj “Zestaw startowy małego cebulkowicza” :-)
W zestawie znajdują się: ziemia, nasiona cebulek (ale to się okaże jak wyrośnie), odpowiednie pudełeczko no i instrukcja obsługi.
Postanowiliśmy wyhodować sobie szczypiorek, a nawet i pomidory cherry :-)
Może wzrostem to nie pasuję do małego cebulkowicza, ale napewno swoim ogrodniczym doświadczeniem. Nie wliczam do tego pomocy mamie w ogródku, bo wtedy wypełniałam tylko jej dokładne instrukcje. Chociaż próbowałam eksperymentować. Wsadzałam cebulki do góry nogami, żeby zobaczyć, czy szczypiorek da radę wyrosnąć :-)
O ile nie skończy nam się cierpliwość do doglądania roślinek, to może i coś z tego wyrośnie.
A jak na razie moja mama zdobywa kolejne doświadczenie, czyli sadzenie i pielęgnacja roślin przez telefon.
Tele-gotowanie i tele-leczenie już przerabiałyśmy :-)

Tags:

Nie no NIE!!!

Śnieg??? W Londynie??? W kwietniu???
Chyba wyjadę do Australii :-)

Tags: ,