
Zaczęłam się pakować i załapałam doła. Przypomniało mi się, że to już pojutrze. Ciekawe czy obudzę się cała pomarszczona przez zmarszczki, skulona i potrzebująca laski, żeby wstać z łóżka? ![]()
O kurcze może być jeszcze gorzej, bo cała przemiana nastąpi na moich oczach – na żywca, nie na śpiąco – przecież o północy to będę jeszcze w drodze do domu.
A jeszcze parę lat temu z kuzynką mówiłyśmy “o kurcze 30 lat, jaka ona stara”. Tak samo myślałam o cioci, kiedy kończyła 3 dyszki. Tylko ona mi się stara wydawała, bo miała już dziecko i męża (czy tam nawet dwóch)
No dobra…tak na serio…
Smutno mi w żartach i na serio – ale nie że się starzeję (tzn w sumie to tak), ale że ten czas tak leci. Nie chodzi mi o te zmarszczki (bo przecież ich brak mam w genach)
ale czemu to już 30? Czemu nie 25? Żeby mieć jeszcze te dodatkowe 5 lat – na te wszystkie plany i marzenia, które są sprzeczne same ze sobą i których nie można zbytnio pogodzić

Ostatnio komentowane