

Tags: fotki






Tags: fotki
W sumie już mogę powiedzieć, że dzień był znacznie lepszy. Wyspałam się i to dwa razy
Nie padało, a nawet świeciło słońce!!! I co najważniejsze z jadłospisu mogłam dzisiaj wywalić painkillery…jeejjjj
I pogoda była dzisiaj tak wiosenna, że o dziwo aż chciało mi się wyjść z domu


Tags: fotki, weekendowo
Już jest dużo lepiej. Wyspałam się. Nie pada. Z rana zachmurzenie, ale potem wychodzi słońce i tak już pięknie aż do wieczornego deszczu.
Kupiliśmy całodniowy bilet na waterbusy i rozbijaliśmy się po całej Wenecji:) Końcowy rejs był masakrycznie zimny; chyba przeszło 30min siedzenia na wietrze (jakoś szkoda było mi wchodzić do środka statku/łódki – cokolwiek to było).
Tak oto dzielnie dbałam o pamiątkowe zdjęcia

Ale zachód słońca zobaczyliśmy:)
Skusiliśmy się też na przejażdżkę gondolą. Bylo super, ale zdecydowanie za krótko. Trochę stresująco w momentach kiedy jest obawa, że nie zmieścimy się pod mostem i pan gondo-olek nagle mówi ci, żeby się przesiąść na drugą stronę (na tą stronę, która jest bardziej zanurzona w wodzie). Ale udało się, nie wpadłam do wody, mimo swojej zachwianej równowagi
To kilka zdjęć dla rozrywki…





Pod tymi czerwonymi parasolko-namiotami siedzieliśmy sobie wcinając obiad lub kolacje i popijając winko i dokarmiając oswojone wróble


Masek było pełno, a niektóre takie cudne, ręcznie robione. Za nie-cudną cenę:)

W ramach odwiecznego odchudzania, pozwoliłam sobie na malutką kosteczkę czekolady…mmmm…pychota

A na koniec nasz super hiper romantyczny widok z pokoju, za który podobno było trzeba dopłacić. Bez komentarza:)

cdn…
Tags: fotki, weekendowo, wycieczki
Podsumowanie…przemoczone buty, przemoczone spodnie. Deszcz, wiatr, za zimno i za mokro.
Na samym początku przejażdżka waterbusem
Dobrze że nie mam choroby morskiej, bo bujało już na przystanku…

A to widok już z naszej lymuzyny…

Pierwsze wrażenia po dotarciu do Wenecji – jak trafić do hotelu w tym labiryncie uliczek i gdzie niby ten cały romantyzm, o którym tak się mówi?
—–
A tak na marginesie… czemu jak mówiłam, że jadę do Wenecji to kilka osób zaraz zapytało czy zaręczyny będą? A jak wróciłam, to inni pytali czy mam już pierścionek zaręczynowy?
To jakaś zależność jest??? Hmm…no ale nieważne…
—–
W sumie nie dziwię się, że pierwszego dnia się gubiliśmy, jak pełno tam ślepych uliczek, w dodatku ciemnych i wąskich…

Ale transport publiczny dość ciekawy. Trochę wolny, no chyba że to tylko takie wrażenie w porównaniu z ciągle pośpiesznym Londynem.
Waterbus przycumowany do przystanku…

cdn…
Tags: fotki, weekendowo, wycieczki
Tags: fotki





Tags: fotki



Tags: fotki






Tags: fotki
Podsumowanie: weekend udany!
Mimo, że z Krakowa do Zakopca jechaliśmy przeszło 3 godz. W drodze powrotnej zorientowaliśmy się, że nasz GPS jest przestawiony i ma wykluczone autostrady i wszystkie drogi szybkiego ruchu. Super! Jechaliśmy przez jakieś zadupia. W dodatku się rozpadało i tak już padało do końca dnia. Plany na pierwszy dzień zostały zweryfikowane przez naturę i poprzedniego użytkownika gps’a
Poszliśmy tylko coś zjeść i przejść się po Krupówkach. Piłam zajepysznego grzańca. Wcześniej go chyba nie piłam i myślałam, że on taki zawsze jest, ale w następnej karczmie przekonałam się, że może być też niedobry.
Domek mieliśmy fajny, nowy drewniany, nawet telewizornia była ![]()
Na drugi dzień poszliśmy do Doliny Kościeliskiej. I w sumie dobrze zrobiliśmy, bo co niektórzy nie nadawali się do wędrówki po górach. Inni znowu panicznie bali się wszelkich wind i kolejek. Dobrze, że wypad na Kasprowy nam nie wypalił, bo mieliśmy w planie tam wjechać.
W poniedziałek już wracaliśmy. Pojechaliśmy do kopalni w Wieliczce. A potem na lotnisko.
Fajnie tak było znowu tam pojechać. Świeże powietrze, piękne widoki, no i w przeliczeniu na funty ceny nie były szokujące. Można było jeść i pić do woli

Widok z balkonu naszego domku

Dolina Kościeliska

W Dolinie Kościeliskiej

Bardziej swojskie klimaty
Też w Dolinie Kościeliskiej

Staw Smreczyński

Jaskinia Mroźna, czyli klimaty Zuśki:)

A tutaj już Wieliczka

Zwiedzanie kopalni

Jedna z komnat w kopalni, niestety nie pamiętam jak się nazywa. Już mi pamięć wróciła:) Komnata Św. Kingi

Też w kopalni
Mam nadzieję, że w następnym roku też się tam wybierzemy.
Tags: fotki, Polska, weekendowo, wycieczki
Jakoś nie mogłam się wcześniej zebrać, żeby wrzucić kilka fotek z Grecji. A teraz doszły następne, z Zakopanego – ale o tym w następnym wpisie.

Część hotelu nocą, a konkretnie widok na restaurację i baseny

Widok na plażę, na której spędzaliśmy większość czasu

Widok z hotelu

Widok na morze i część hotelowego terenu

Wycieczka naszą czerwoną strzałą, rozwijającą zawrotną prędkość…i to z klimą:)

Widok na Lindos

Tutaj też Lindos, tym razem ja wepchnęłam się na pierwszy plan

Pyszna zimna grecka kawa …mniammm

I na koniec ja podglądająca ryby




Tags: fotki
Ale to było do przewidzenia bo jechałam z zamiarem zobaczenia się z ciocią i kuzynem. I tak było lepiej niż przewidywałam, bo obawiałam się, że będziemy się tam nudzić. Ciocia mieszka na, że tak powiem, zadupiu
Tym bardziej mnie dziwi, że ich interes w postaci restauracji dobrze prosperuje. No ale w pobliżu są jakieś podobno sławne w Grecji jaskinie i ludzie wpadaja do nich przy okazji. W każdym razie tych okazji jest sporo:) Do tego dochodzą imprezy okolicznościowe. W sumie mogą tam obsłużyć około 1000 osób. Dla mnie nie do pomyślenia jak można jednocześnie przyjać tyle osób. Może kiedyś załapie się na jakieś wesele…podobno mają przepyszne torty ![]()
No ale dość tej reklamy:)
Co do kuzyna to mieszka w Salonikach. Myślałam że zwiedzimy miasto, ale nie zabawiliśmy tam prawie w ogóle. Co może i dobrze, bo mamy okazje pojechać tam jeszcze raz…w tym roku ![]()
Ogólnie pisząc, to musiałam odpocząć po tym weekendzie. Kuzyn prowadzi bardzo rozrywkowe i nocne życie. I nie było wyjścia…trzeba było mu towarzyszyć:)
Jak dla mnie, Grecja to prawie idealny kraj… Jakieś 2 godz jazdy samochodem nad morze, około 40 min i jestem w górach. W dodatku jest często słońce. Jedno duże ale to ich dziwny język. Gdyby nie to, to już bym się pakowała

Gdzieś nad morzem

Obiadek nad morzem…mniam mniam:-)

Wioska gdzie mieszka moja ciocia

Restauracja MENOIKIO

Restauracja MENOIKIO

Restauracja MENOIKIO – jedna z sal

Widok z tarasu restauracji

Wypad w góry

Nieznajomy spotkany na drodze:)

Grecki totolotek

Kochany i przemiły piesek cioci:)

I na koniec najnowsza zabawka kuzyna:)





Tags: fotki, weekendowo
Weekend miałam dość ciężki, coś w stylu przynieś wynieś pozamiataj ![]()
Facet mi się rozchorował, coś go w plecy walnęło (jakieś korzonki czy coś). Wielki, straszny, przerażający ból, leżeć nie mógł, chodzić nie mógł, siedzieć też nie. Ogólnie nic nie mógł:) Dostał środki przeciwbólowe i chodził zakręcony:) Ale ponieważ faceci chyba lubią chorować, więc zaraz gorączkę u siebie wynalazł, grypa go dopadła, o bólu głowy już nie wspomnę:) Dzisiaj już z bólu pleców został tylko ból gardła:)
Ale dobre z tego wszystkiego jest to, że teraz ma więcej wspólczucia dla mnie:)
Jutro idziemy oddać klucze od starego mieszkania. Jak dobrze pójdzie, to dostaniemy depozyt i czarna dziura debetowa zniknie:)
A na koniec zdjęcia krzywego lasu…



Trochę odpoczęłam od bloga, nie wiem czemu ale czasem mi tego potrzeba.
U mnie prawie po staremu. W tygodniu nic ciekawego, ale za to poprzedni weekend był super…
Byliśmy w Rzymie. Dużo wcześniej kupiliśmy bilety po promocyjnej cenie, hotel też znaleźliśmy w niskiej cenie. Spakowaliśmy plecaki, aparaty i w drogę ![]()
Nie przypuszczałam, że Rzym jest taki ładny, zwłaszcza w nocy kiedy wszystko tak pięknie oświetlone. Łącznie zrobiliśmy przeszło tysiąc zdjęć. Nawet ze swoich jestem zadowolona
Teraz siedzę i je sortuje.
Ale pokochałam Włochy, przede wszystkim za pogodę
W drugiej połowie listopada można chodzić w cienkiej bluzce lub nawet na krótki rękaw. Jadłam przepyszne spaghetti, włoskie lody, nawet pizzy spróbowałam, no i espresso inaczej (lepiej) smakowało ![]()
Zwiedziliśmy najważniejsze miejsca, niestety weekend to za krótko żeby wszystko zobaczyć, zwłaszcza że zimą niektóre obiekty zamykają o 15.30 (tzn. po 15.30 nie wpuszczają więcej ludzi).
Ogólnie Rzym wydawał nam się mały. Do Koloseum jeździliśmy metrem, ale na koniec odkryliśmy, że dojść tam możemy w 20min. Są tylko dwie linie metra, brakowało nam jednej więcej biegnącej przez środek miasta. Widziałam też papieża…zostałam pobłogosławiona, więc chwilowo różki mam mniejsze
Tzn papieża widziałam w oknie, ale zawsze to coś.
Nie mieliśmy żadnego problemu z dogadaniem się, i nie to żeby nasz włoski był perfekcyjny
ale większość ludzi mówi tam po angielsku. Jedyny problem mieliśmy z kupnem biletów na metro. Nie było żadnych maszyn, gdzie można je kupić, w kasach były kolejki, ale i tak wyglądały na takie gdzie można kupić tylko bilet na pociąg. Ale bardzo miły policjant powiedział nam, że przecież bilety można kupić w sklepie z gazetami. No ja głupia nie wpadłam na to
Kilka zdjęć:

Koloseum

Koloseum

Koloseum

Koloseum nocą

Koloseum nocą

Plac św. Piotra – widok z kopuły Bazyliki św. Piotra

Plac i Bazylika św. Piotra

Plac Hiszpański

Kościół Trójcy Świętej, Schody Hiszpańskie

Stacja metra




Tags: fotki, weekendowo, wycieczki






Tags: fotki
Dostalam dzisiaj maila z kilkoma fajnymi fotkami. Na poczatek jedna…takie slodkie

I jeszcze dwa…


Tags: fotki
Jako że słońce zaszczyciło nas dzisiaj swoją obecnością, postanowiliśmy spędzić ten dzień na (niekoniecznie świeżym) powietrzu. Poszliśmy do Hyde Parku – mojego ulubionego, zatłoczonego, chyba najgłośniejszego parku. Chyba przez to, że go tak uwielbiam, nie byliśmy tam z rok. Ale najpierw poszliśmy coś zjeść…wylądowalismy w niewielkiej włoskiej knajpce. Niestety zawsze istnieje ryzyko, co dostanie się do jedzenia. Kelner (bardzo miły, z poczuciem humoru Włoch
) nie poinformował nas, że jedno z dań to dwa niewielkie kotlety z jakimś zielskiem. Może pomylili to z przystawką:) No ale nieważne…
Co do Hyde Parku to nic się nie zmieniło. Porobiłam trochę fotek, niestety z wściekłością przyznaję, że tym razem mi nie wyszły. Ale tak to jest jak aparat większość czasu leżał w szafie:) Na koniec zaatakowały mnie…papugi. No może nie całkiem same mnie zaatakowały, ale ze swoim właścicielem, który siłą wpakował je na moje ramiona (dla jasności to nie one, a ja się broniłam). Kto wie, czy nie miały ptasiej grypy czy innych wściekłych krów ![]()
Tak to one wyglądały:


Ta dziewczynka wyżej, to nie ja. Ja byłam bardziej przestraszona
Uwaga… podjęłam decyzję… Ponieważ zauważyłam, że mój blog nie jest już tak anonimowy jak chciałam go utrzymać (o ile w necie anonimowość jest możliwa), postanowiłam nie bawić się już w chowanego i voila… oto ja i papugi…

Tu już prawie bez obaw…

Oprócz papug spotkałam jeszcze takie małe, slodkie żyjątko:) Podejrzewam, że to rak…niestety z biologii nie byłam zbyt dobra

I na koniec już takie dziwne coś zielonego, co przyplątało się na moje zdjęcie i w dodatku się przemieszcza. Nie dodałam tego w photoshopie:) Zapewne to jakieś zjawisko paranormalne, duch jakiegoś człowieka z bagien, zabitego dawno temu, który unosi się teraz i wciaga ludzi pływających po jeziorze. I niech mnie ktoś namówi na popływanie rowerem.

A tutaj już w innym miejscu…

Tags: fotki, weekendowo
Segreguje i przerabiam zdjęcia i chciałam pokazać, jak nasze kochane zwierzaki spędzały z nami święta




zagłosować…
Zarejestrowałam się jak tylko dowiedziałam się, że już można (przez internet). Mogłam sobie wybrać nawet miejsce, więc wybrałam ambasadę. Poszłam tam dzisiaj i się załamałam. Takiej kolejki to jeszcze nie widziałam. Stwierdziłam że przyjdę później. Ale dojrzeliśmy kolegę, który był już blisko wejścia i się po cichu wcisnęłam. Niestety nic to nie dało, bo Pani w ambasadzie poinformowała mnie, że tutaj tylko głosują ludzie z nazwiskami na “A-K”. Ja muszę iść do konsulatu.
Haaaaalooooo… przecież dostałam potwierdzenie, że mam się stawić właśnie do ambasady. No cóż…widocznie nie przewidzieli takiej liczby ludzi i zmienili zasady
Dobrze że nie stałam w tej kolejce, bo bym się nieźle wkurzyła.
Poszłam do konsulatu, a tam nie lepiej. Jakoś nie chciało mi się marnować takiej pogody na bezczynne stanie w kolejce. Kolega stał 3 godz. Masakra!!!
Byliśmy w parku i wróciliśmy po kilku godzinach, ale było znacznie gorzej.
Dla tych co nie byli i nie widzieli, to kolejka była taka (czerwona linia):

I mimo że naprawdę chciałam zagłosować, to się przeraziłam i wróciłam do domu. Jakby co to następnym razem przyjdę o godzinie 6:00
A tutaj jeszcze fotki. Nie widać na nich wszystkiego, ale może uda mi się niedługo wrzucić panoramę.



Nie mogłam się zdecydować, które zdjęcia wybrać, więc wyszło tego aż 14












Tutaj zwierzątek chwilowo brak

No i na sam koniec “najsłodsze” i “najmilsze” stworzonko…brrrr…

Tags: fotki, weekendowo
“Muzyka, taniec, egzotyczne specjały, uliczne stragany, parady oraz maskarady. Co roku, w ostatnią niedzielę i poniedziałek sierpnia około półtora miliona turystów ściąga do londyńskiej dzielnicy Notting Hill, w której odbywa się artystyczny festiwal znany jako Notting Hill Carnival…” więcej na stronie wp.pl lub www.myvillage.com.
Nie można przegapić takiej atrakcji więc się tam dzisiaj wybraliśmy.
W skrócie powiem… MASAKRA!!!
Zaczęło się w metrze, w którym takiego ścisku jeszcze nie przeżyłam. Sardynki w puszcze mają chyba więcej miejsca. Brak powietrza, gorąco, tłok i 11 stacji do przejechania. Na stacjach metra było tyle ludzi, że nie mieścili się na peronie. Wszyscy chcieli wsiąść do metra, ale nikt z niego nie wychodził. Oczywiście wszyscy wysiedli tam gdzie my ![]()
Chciałam porobić jakieś fajne zdjęcia, zobaczyć te wszystkie panie w kolorowych strojach z piórami i innymi świecidełkami. A zobaczyłam tłum ludzi, policjantów i wielki śmietnik na ulicy.
Więc zdjęcia nie są za ciekawe, ale i tak kilka umieszczę poniżej.
I jeszcze jedno… zgubiłam się wśród tego tłumu. Choć ja uważam, że to Mysza zgubił mnie
Nie wzięłam komórki (żeby mi nikt nie podwędził), travelkę też miał Mysza w torbie. Na szczęście wcześniej wpadł na pomysł, że jak coś to spotykamy się na stacji Notting Hill. Problem był w tym, że nie miałam pojęcia zbytnio jak tam dojść (mapa też nam była niepotrzebna). Oczywiście pomyliłam drogi. Ale… koniec języka za przewodnika i trafiłam.
Mysza już panikował, wzywał posiłki, chciał wyruszyć na poszukiwania. Teraz chce mi wszczepić GPSa
A teraz kilka fotek:




I na koniec coś w stylu “wcale się nie chwalę”
Dzisiaj rano dopadło mnie natchnienie i napisałam coś (nie wiem pod jaką kategorię to podpiąć). Nazwijmy to “artykuł”. Nigdy nie byłam dobra w pisaniu jakichkolwiek wypracowań, referatów i tych innych wygibasów, dlatego ujęłam to w cudzysłów. Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć jest na stronie swiatkobiet.net (tylko proszę bez ostrej krytyki
mogą być za to pochwały
).
Tags: fotki, weekendowo
Żeby nie marnować kolejnego dnia przed kompem wybraliśmy się na spacerek…dość długi jak się potem okazało. Oczywiście z aparatem ![]()
Wklejam kilka fotek, które najbardziej mi się podobają:




Tags: fotki, weekendowo
Kilka zdjęć z parku. Jak dla mnie najładniejszy był ogród Kyoto Japanese, stworzony w 1991 roku na jakiś japoński festiwal.



No i psy miały większe przywileje, bo dla nich toalety były otwarte:

I na koniec mijaliśmy też sklep mięsny, ale takiego wcześniej nie widziałam ![]()

Tags: fotki, weekendowo
Jak zwykle pogoda pokrzyżowała mi dziś plany. Miało być piękne słoneczko, żebym mogła iść na zieloną trawkę się poopalać. A tu lipa…ciepło było, ale słońca brak. Żeby znowu nie siedzieć w domu, poszliśmy do Science Museum. Jak na muzeum to było całkiem ciekawie. Wpadłam w szał robienia zdjęć
. I tak nie zobaczyliśmy wszystkiego, bo nie mieliśmy już siły chodzić. Na dodatek w metrze tłok jak cholera. Nie znoszę metra…to jedna wielka przeludniona puszka, gdzie każdy się do ciebie przykleja (bleee). Poszliśmy na autobus. I tak sobie jedziemy…i widzę w parku dwóch gości grających w piłkę…ale całkiem gołych
. Halucynacje mam??? Ale za chwilę ulicą idzie para- też nago!!! No to poszliśmy zobaczyć co się dzieje
.I dzisiaj w Londynie odbywał się World Naked Bike Ride. Zainteresowani mogą obejrzeć fotki TUTAJ. Oglądając te zdjęcia cieszę się bardzo, że trafiłam tylko na końcówkę, gdzie większość była już ubrana

Tags: fotki, weekendowo

Tags: fotki



Ostatnio komentowane