emigracja

Lodówka cd

Kolejny weekend (przedłużony bo poniedziałek był wolny) bez lodówki.

Zadzwonili do nas kolejny raz umówić się na naprawę. Wtorek nie mogliśmy, to środa. I mamy wtorek rano i dzwonią, że już gościu stoi na dole i nikt mu nie otwiera. No kuźwa… miała być środa!!!
Przyszedł drugi raz w środę, rozebrał lodówkę, strasznie nabałaganił, lutował czy spawał coś, wypuszczał jakieś gazy (z lodówki :-) ), włączył alarm przeciwpożarowy i strasznie nasmrodził.

Na szczęście mnie tam nie było i przyszłam na samą końcówkę, czyli na sprzątanie. Ale lodówka działa i teraz ciągle do niej zaglądam :-) Nieważne że jeszcze prawie pusta, ale jest :-)

Tags: ,

aaaaaaaaaaa

Jestem wściekła.
Pisałam już, że lodówka nam nie działa?
A pisałam, że od jakiś dwóch tygodni jej nie mamy?
tak…pstryk…i przestała działać. Nieważne, że to niedziela była, że pełno jedzenia w zamrażarce i że sklepy już zamknięte i nikt z agencji nie pracuje.
A pogoda jak na złość postanowiła się poprawić.

Oczywiście był gościu, zobaczył, powiedział, że faktycznie nie działa i że jakiś kompresor trzeba wymienić, ale to w następnym tygodniu (czyli w tym co jest teraz). Wczoraj ktoś zadzwonił i powiedział, że dzisiaj rano przyjdą ją naprawić. I co??? Dupa!!! Przywieźli nam nową lodówkę, ale taka małą, która nijak nie pasuje (mamy taką dużą i to zabudowaną).

W tej agencji ktoś tak namieszał, że od nich chcą nam wymienić lodówkę, ale jednocześnie producent lodówki chce ją naprawić. Niestety ani tu ani tu bez rezulatu.

Tags: ,

Zapewne niektórzy to już wiedzą, ale ja się dowiedziałam na dniach, że istnieje coś takiego jak European Health Insurance Card (EHIC), albo jak kto woli Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego.
Karta jest za darmo, nie wiem jak w Polsce, ale w Anglii przez internet można wypełnić formularz i w ciągu 7 dni mają ją przysłać. I tym sposobem kwestia ubezpieczenia w Polsce została rozwiązana (przynajmniej teoretycznie, praktycznie wolę nie sprawdzać).

Tags:

2 lata

7 lutego 2007 w jednej torbie przeniosłam swoje życie do Anglii. Dzisiaj właśnie mija 2 lata; moje życie rozrosło się do kilku, a nawet do kilkunastu toreb (okaże się przy przeprowadzce). Pamiętam, jak bałam się kupić telefon na abonament na 18 miesięcy, bo co będzie jak w tym czasie wrócimy do Polski. Teraz wynajmujemy mieszkanie na kolejny rok; moje myśli o tym, że wrócę w ciągu tego roku (a nawet i następnego) gdzieś odfrunęły. Choć nadal mam nadzieję, że wyjadę stąd jak najszybciej. I drugą nadzieję, że jak już wrócę do Polski, to będę umiała się przystosować do tamtejszego życia :-)

Tags:

Bagażu dalej nie ma:(

A miałam taka nadzieję, że wczoraj do mnie zadzwonią i powiedzą, że się znalazł. Ale coś mam przeczucie, że go nie znajdą tak szybko, jeśli w ogóle. Sama nie wiem, czy bardziej mi szkoda tego jedzenia, czy prezentów. W dodatku przez ten bagaż jestem przewrażliwiona i chciałam posądzać niewinnych ludzi o kradzież mojej bluzy :-) Zostawiłam ją przed świętami w pracy i zniknęła. Na szczęście dzisiaj ją znalazłam :-) Widocznie ktoś sobie ją ponosił i zapomniał odłożyć na miejsce.

Idę po jakąś kawę, bo muszę przetrwać jakoś kolejny dzień w pracy. A boli strasznie, zwłaszcza jak pozostałe oddziały naszej firmy mają wolne do 2 stycznia, a my musimy tu siedzieć. Jest zimno, nudno, nie ma prawie nic do roboty, większość naszych klientów też ma wolne. No lipa totalna.
Ja chcę do mamy!!! :-)

Tags: ,

Air Berlin? Nigdy więcej

Mam nadzieję, że to był mój pierwszy i ostatni raz korzystania z lini Air Berlin. Najpierw zmienili nam lot, i to nie dość godziny ale też dodali przesiadkę w Dusseldorfie. Nowe godziny oczywiście niezbyt nam pasowały, ale chcąc spędzić święta w domu nie mieliśmy zbytnio wyboru. A przez tą koszmarną przesiadkę całkowita nasza podróż w jedna stronę trwała ok. 12godz. Ale jakoś to przełknęłam. Niestety na koniec mieli dla nas niespodzinkę… zapomnieli o naszym bagażu :-( Jeden doleciał bez problemu a drugi sie zawieruszył. Oczywiście pani w Londynie nie wie co się dzieje z naszym bagażem. Prawdopodobnie zapomnieli o nim w Dusseldorfie i jak dobrze pójdzie przyleci jutro pierwszym lotem. Mam tylko nadzieję, że tam jest, a nie że sobie ktoś go przywłaszczył przez pomyłkę. A że zawartość torby to same polskie przysmaki, więc ktoś mógłby mieć niezłą wyżerkę :-(
Nie znoszę Air Berlin. Wiem, że to mogło się zdarzyć każdemu, ale jestem tak wściekła, że od dzisiaj te linie skreślam całkowicie!!! :-)
Na dodatek autobus z lotniska wysadził nas nie tam gdzie powinien. Zawsze rezerwujemy bilet przez internet, żeby wsiąść i wysiaść na przystanku koło naszego bloku. Pokazujemy dzisiaj gościowi, że mamy ten bilet, wpuścił nas do autobusu, ale okazało się, że kierowcą jest jakiś inny facet i nikt go nie poinformował, że ma jechać akurat na przystanek, gdzie chcemy wysiąść. I że jest za późno…
Na szczęście przystanek końcowy był na Liverpool Street a nie Victoria Station.
A jutro się okaże, czy bagaż dotrze do Londynu. I niestety do pracyyyyyy :-(

Tags: ,

Tym razem postanowiłam wziąść udział. Wielkie dzięki za zaproszenie do pierwszego, ale przyznam szczerze, że przegapiłam deadline:)
Wybrałam drugi temat, bo nie przepadam za grzybami, więc wszelkie potrawy (prócz pierogów z kapustą i grzybami) odpadają.
Dla niewtajemniczonych lista dotyczy Londynu. A kolejność jest przypadkowa.
No to zaczynam…

PLUSY
1. Większe możliwości rozwoju. Po studiach, bez konkretnego doświadczenia znalazłam pracę, którą w dodatku lubię:)
2. Kasa. Ale to bez komentarza:)
3. Zakupy. Raj na ziemii:) W stosunku do zarobków ceny nie są tu wysokie. Mówię oczywiście o kosmetykach, czy ciuchach. Dołączyć do tego ebay i mam motywację do pracy:) No i tanie książki, choć nie za bardzo lubię czytać po angielsku:)
4. Darmowe produkty. Zwłaszcza jak idę do pracy, koło stacji metra często coś rozdają. Dzisiaj dostaliśmy dwa litry soku pomarańczowego, wcześniej jakieś płyny do płukania, zupki, gumy do żucia itp. I nie są to jakieś małe próbki, ale “pełnowymiarowe” produkty.
5. Ludzie są przyjaźniej nastawieni niż w Polsce.
6. Żeby nie wiem jak wyglądać, jak być ubranym, umalowanym, i tak nikt nie zwróci na ciebie uwagi:) Chociaż zdarza mi się pstryknąć fotkę dziwnie wyglądającej osobie:)
7. Kuchnia. Tyle jest tu knajpek, że można spróbować wszystkich kuchni świata. Ale brak mi polskiej chińszczyzny:)

MINUSY
1. Pogoda. Przeważnie pochmurno, deszczowo, ciągle wieje. Zazwyczaj pada, jak zapomnę parasola (co się dość często zdarza).
2.Metra. Nie znoszę nimi jeździć. Brak klimatyzacji:) Tłum ludzi, zazwyczaj mających wstręt do wody i mydła:) Sardynki chyba mają lepsze warunki:)
3. Hałas i tłum ludzi. Jak to w Londynie. Spokojnie zakupów nie można zrobić na Oxford Street:)
4. Godziny pracy. Minął rok, a ja nie mogę się przyzwyczaić to tego rytmu dnia. Przychodzę po 18, zakręcę się i koniec dnia.
5. Daleko od domu. Tęsknie za swoimi zwierzakami, domem, trawą, ciszą i spokojem. No i oczywiście za rodzicami też (żeby nie było że wyrodna córka jestem) :)
6. Jedzenie. Jest okropne jeśli chodzi o wszelkie wędliny, mięsa, chleb.
7. Drogie mieszkania.

O dziwo równo wyszło. A myślałam, że same minusy będą.

Drugi karnawał polskiego jedzenia

Tags: ,

Mam tydzień laby :-) Mój manager ma urlop i teraz sami rządzimy, tzn kolega chwilowo przejął tą rolę, ale to na jedno wychodzi ;-)
Dostaliśmy za zadanie, żeby w tym czasie dokończyć wszystkie pierdoły w zaległych projektach. Na szczęście dużo tego nie ma. A całe to zamieszanie, bo dostajemy nowy projekt. Super hiper duży wypasiony; ważny klient, ludzie znający się na rzeczy, czyli dużo pracy, zero ściemniania, wszystko ma chodzić jak w zegarku i tylko 3 miesiące. Wcale się nie cieszę, bo projekt jakiś finansowy, czyli nuuuuudyyy (jak dla mnie), a poza tym fajnie by było dostać raz coś łatwego, żeby mózg odpoczął :-)
To tyle o pracy.
Teraz z innej beczki…

Ogólnie to Anglii nie znoszę, no może Londynu (bo w sumie nie wiem jak jest w innych miejscach). Ale kocham za kosmetyki, które tutaj mogę kupować jakie tylko chcę i trochę za ciuchy. Niestety uwielbiam też słońce – naturalne i sztuczne. A tutaj naturalnego jest zdecydowanie za mało, a solarium jest cholernie drogie. Jak pomyślę, że za 10 min opalania mogę mieć jakiś ciuch, to odechciewa się i iść :-) W dodatku nie mogłam znaleźć jakiegoś na poziomie, ale nie drogiego. Pełno tu jakiś ciapatowych, w kórych nie wiadomo co mi mogą zrobić :-) brrrrr…
No ale prawie po 1.5 roku odważyłam się iść. Tam gdzie chodzę na basen. Karnety wyglądają tam tak, że na recepcji mają swoje świstki i tam zapisują ile czasu ci zostało. Poza tym biurokracja…ciekawe czy moja karta zdrowia, pacjenta (czy co to tam teraz jest w Polsce) jest taka szczegółowa :-) A ja myślałam, że w Anglii wszystko to high technology :) Bo łóżko to też nie wygląda na nowoczesne (oj sorry tuba bo to stojące). Dobra nie narzekam… najważniejsze, że jest czysto, tuba jest bardziej higieniczna, lampy mają dobre i chyba nie ma kamer.

Tags: ,

Nie no NIE!!!

Śnieg??? W Londynie??? W kwietniu???
Chyba wyjadę do Australii :-)

Tags: ,

A tak chciałam

zagłosować…
Zarejestrowałam się jak tylko dowiedziałam się, że już można (przez internet). Mogłam sobie wybrać nawet miejsce, więc wybrałam ambasadę. Poszłam tam dzisiaj i się załamałam. Takiej kolejki to jeszcze nie widziałam. Stwierdziłam że przyjdę później. Ale dojrzeliśmy kolegę, który był już blisko wejścia i się po cichu wcisnęłam. Niestety nic to nie dało, bo Pani w ambasadzie poinformowała mnie, że tutaj tylko głosują ludzie z nazwiskami na “A-K”. Ja muszę iść do konsulatu.
Haaaaalooooo… przecież dostałam potwierdzenie, że mam się stawić właśnie do ambasady. No cóż…widocznie nie przewidzieli takiej liczby ludzi i zmienili zasady :-( Dobrze że nie stałam w tej kolejce, bo bym się nieźle wkurzyła.
Poszłam do konsulatu, a tam nie lepiej. Jakoś nie chciało mi się marnować takiej pogody na bezczynne stanie w kolejce. Kolega stał 3 godz. Masakra!!!
Byliśmy w parku i wróciliśmy po kilku godzinach, ale było znacznie gorzej.
Dla tych co nie byli i nie widzieli, to kolejka była taka (czerwona linia):

mapa.jpg

I mimo że naprawdę chciałam zagłosować, to się przeraziłam i wróciłam do domu. Jakby co to następnym razem przyjdę o godzinie 6:00 ;-)

A tutaj jeszcze fotki. Nie widać na nich wszystkiego, ale może uda mi się niedługo wrzucić panoramę.

dsc_1041.jpg

dsc_1043.jpg

dsc_1062.jpg

Tags: ,