blogowanie

Tydzień zleciał szybciorem, na szczęście. Weekendowa pogoda sprzyja siedzeniu w domu i nic nie robieniu. Zimno, pada, wieje, brrr. Ale i tak czaje się, żeby iść na zakupy. Taki sposób na zimową depresję :-)

A chwilowo nadrabiam zaległości blogowe i trafiłam na fajny post “Precz z dyktaturą pociotków i znajomych cz.1!”. Poniżej kilka cytatów…

Jak odpowiadać na pytania, w stylu:
“(…) Kiedy się ustatkujesz?
Kiedy ślub?
Kiedy dacie nam wnuka?
Kiedy założysz rodzinę?
Kiedy zalegalizujecie was związek?” (jakby było coś nielegalnego we wspólnym życiu we dwoje (…)”

I odpowiedzi:
“(…) Do czego potrzebujesz takiej informacji?
Dlaczego o to pytasz?
Do czego zmierzasz?
Jakie ma to znaczenie dla ciebie?

Teraz jest kilka możliwych reakcji rozmówcy
* Wspomniane wyżej tłumaczenie się rozmówcy – wiercisz go dalszymi pytaniami aż na przyszłość przejdzie mu ochota wtrącania się w Twoje osobiste sprawy :-)
* Bezpośrednia krytyka np. ” jesteś nieuprzejmy/źle wychowany/ niekulturalny/” – odpowiadasz ” nieuprzejmym byłbym gdyby moje pytanie brzmiało “co cię to obchodzi”, a jak oceniasz twoje wychowanie, jeśli wypytujesz się o moje bardzo osobiste sprawy?” :-) Zwróćcie uwagę, znowu kończymy pytaniem :-)
* Pośrednia krytyka pytaniem np. “dlaczego jesteś taki nieuprzejmy/sztywny/wyniosły itp.?” – odpowiadasz….. pytaniem ” co nazywasz nieuprzejmością/sztywnością/wyniosłością itp?”. Przeważnie trafiony zatopiony :-)
* Naburmuszenie się typu “nie chcesz rozmawiać to nie”, lub “z tobą nie warto rozmawiać” – masz sprawę z głowy (…)”

Hmmm… muszę wypróbować następnym razem na babci…ciekawe czy się obrazi? ;-)
I z niecierpliwością czekam na kolejną część; wnioskuję że będzie o rodzicach ;-)

“Nie jest twoją powinnością, aby osiągnąć w życiu to, co inni ludzie uważają że powinieneś osiągnąć. Nie jest moją powinnością aby stać się takim człowiekiem jakim inni oczekują że będę, jeśli stanie się inaczej, to jest to ich pomyłka, a nie moje niepowodzenie”.
Chyba rzeczywiście powieszę go sobie nad łóżkiem, zaraz obok tego “Boże spraw by mi się chciało, tak jak mi się nie chce” :-D

Tags: ,

W rozsypce

Jak widać rozwalił mi się trochę blog. A ja tylko zaaktualizowałam wordpressa. Najgorsze jest to, że nie chce mi się go naprawiać. W każdym razie jak będzie wyglądał jeszcze gorzej, znaczy że próbuje go przywrócić do stanu używalności.

Tags:

Sorki za to moje blogowe milczenie, ale czasami tak mam, że ciężko mi cokolwiek napisać.
Ale wyników nie pomine:)
Muszę szczerze przyznać, że ja tak odważnie nie zaczynałam gotować. A za rosól to się wzięłam dopiero na emigracji:)

Jeśli więc chodzi o moje pytanie, to wygrała Agatek.

A oto odpowiedź na moje pytanie:
“Gdy miałam 12 lat moja mama wróciła do pracy zawodowej, dla Magdy, mojej młodszej siostry i mnie był to lekki szok. Wcześniej zaraz po powrocie ze szkoły myłyśmy ręce i siadały do obiadu, niestety mama pracowała na zmiany, czasem aż do 22 i jeśli Taty nie było w domu musiałam sama coś przygotować. Zazwyczaj podgrzewałam jedzenie przygotowane przez mamę wcześniej, lecz z czasem stwierdziłam, że ja mogę sama. Oczywiście nie powiedziałam o tym mamie. Pewnego dnia Mama powiedziała, że wróci z pracy koło 15 tej i że rosół będzie na obiad. Postanowiłam pomóc jej przygotować go wcześniej. Przygotowałam wszystkie warzywa, umyłam kurczaka, nalałam wody i wsypałam całą paczkę kminku i włączyłam palnik. Wielce zadowolona czekałam na przyjście mamy z pracy. Najpierw się załamała jak zobaczyła moje dzieło, a potem zaczęła się śmiać. Cóż mieliśmy kapuśniak tego dnia na obiad, a ja dostałam książkę kucharską od mamy w prezencie i tak się zaczęła moja kariera kulinarna.
Drugą potrawą, którą pamiętam była spalona jajecznica. Szczegółów przygotowywania nie pamiętam, aczkolwiek pamiętam zakończenie – spalona jajecznica, do zjedzenia której zmusiłam Magdę. Do dziś mi to wypomina;)”

Oryginał: Agatek

Tags:

I wreszcie przyszedl czas na nagrode :-)
A oto moj temat na Karnawal Polskiego Jedzenia:

Pierwsze zmagania w kuchni, pierwsza potrawa, czyli wspomnienia z czasow kiedy uczylas/uczyles sie gotowac.

I dla przypomnienia zasady:
1. Każdy uczestnik pisze post na własnym blogu na zadane pytanie/temat, informuje o tym prowadzącego.
2. Blog prowadzący wybiera najlepsze posty, publikuje je u siebie.
3. Zwycięzca zadaje pytanie w kolejnej rundzie spotkania.
4. My zastrzegamy sobie prawo do moderowania tematów, jeśli nie mają one związku z: kuchnią polską, barami mlecznymi lub wspomniami z PRL-u.
5. Każda dziesiętna runda wraca na nasz blog.
6. Zwycięzca każdej rundy może być publikowany u wszystkich uczestników – pod warunkiem podania źródła, oczywiście.
7. Każdy może brać udział w karnawale – niezaproszonych uczestników prosimy o podesłanie linka do ich strony.

p.s. Oczywiscie wszystkich zachecam do brania udzialu, i to nie tylko dlatego ze tym razem bede mogla wybrac zwyciezce ;-)

Tags:

Oto co dzisiaj znalazłam:
naszaklasa.blox.pl – na tropie niezwykłych i niecodziennych zdjęć
enklasa.blogspot.com – absurdy naszej klasy

I tak sie zastanawiam, czy ludzie rzeczywiście publikują tam takie zdjęcia???
Bo jakoś ciężko mi w to uwierzyć:)

Tags: ,

Wpadłam tylko na chwilę, bo padam na pyszczek.
Chciałam się tylko pochwalić, że dostałam jedną z dwóch nagród głównych…w Karnawale Jedzenia Polskiego 2 :-)
Prosze, tutaj link do posta z ogłoszeniem wyników:
Karnawal Jedzenia Polskiego 2 – wyniki

Tutaj mój post opublikowany na stronie organizatorów:
Karnawal Jedzenia Polskiego 2 – zwyciezcy – Sihaja

A tutaj drugi post-zwycięzca:
Karnawal Jedzenia Polskiego 2 – zwyciezcy – Polka w Yorku

A na koniec dla niewtajemniczonych przypomnienie zasad:
Karnawal polskiego jedzenia!

A już niedługo kolejny karnawał.
Ktoś chętny do przyłączenia się do zabawy???

Tags:

Tym razem postanowiłam wziąść udział. Wielkie dzięki za zaproszenie do pierwszego, ale przyznam szczerze, że przegapiłam deadline:)
Wybrałam drugi temat, bo nie przepadam za grzybami, więc wszelkie potrawy (prócz pierogów z kapustą i grzybami) odpadają.
Dla niewtajemniczonych lista dotyczy Londynu. A kolejność jest przypadkowa.
No to zaczynam…

PLUSY
1. Większe możliwości rozwoju. Po studiach, bez konkretnego doświadczenia znalazłam pracę, którą w dodatku lubię:)
2. Kasa. Ale to bez komentarza:)
3. Zakupy. Raj na ziemii:) W stosunku do zarobków ceny nie są tu wysokie. Mówię oczywiście o kosmetykach, czy ciuchach. Dołączyć do tego ebay i mam motywację do pracy:) No i tanie książki, choć nie za bardzo lubię czytać po angielsku:)
4. Darmowe produkty. Zwłaszcza jak idę do pracy, koło stacji metra często coś rozdają. Dzisiaj dostaliśmy dwa litry soku pomarańczowego, wcześniej jakieś płyny do płukania, zupki, gumy do żucia itp. I nie są to jakieś małe próbki, ale “pełnowymiarowe” produkty.
5. Ludzie są przyjaźniej nastawieni niż w Polsce.
6. Żeby nie wiem jak wyglądać, jak być ubranym, umalowanym, i tak nikt nie zwróci na ciebie uwagi:) Chociaż zdarza mi się pstryknąć fotkę dziwnie wyglądającej osobie:)
7. Kuchnia. Tyle jest tu knajpek, że można spróbować wszystkich kuchni świata. Ale brak mi polskiej chińszczyzny:)

MINUSY
1. Pogoda. Przeważnie pochmurno, deszczowo, ciągle wieje. Zazwyczaj pada, jak zapomnę parasola (co się dość często zdarza).
2.Metra. Nie znoszę nimi jeździć. Brak klimatyzacji:) Tłum ludzi, zazwyczaj mających wstręt do wody i mydła:) Sardynki chyba mają lepsze warunki:)
3. Hałas i tłum ludzi. Jak to w Londynie. Spokojnie zakupów nie można zrobić na Oxford Street:)
4. Godziny pracy. Minął rok, a ja nie mogę się przyzwyczaić to tego rytmu dnia. Przychodzę po 18, zakręcę się i koniec dnia.
5. Daleko od domu. Tęsknie za swoimi zwierzakami, domem, trawą, ciszą i spokojem. No i oczywiście za rodzicami też (żeby nie było że wyrodna córka jestem) :)
6. Jedzenie. Jest okropne jeśli chodzi o wszelkie wędliny, mięsa, chleb.
7. Drogie mieszkania.

O dziwo równo wyszło. A myślałam, że same minusy będą.

Drugi karnawał polskiego jedzenia

Tags: ,

Paranoja!!!

Prywatne WWW to także dzienniki lub czasopisma

Właściciele stron internetowych, także prywatnych, muszą je zarejestrować, jeśli nie chcą być ścigani przez prokuraturę. To efekt ostatniego postanowienia Sądu Najwyższego – donosi “Rzeczpospolita”.

O kłopotach wynikających z niedostosowanej do dzisiejszych realiów definicji prasy, dziennika i czasopisma wiadomo od dawna. Niedawno problem nabrał jednak nowego wymiaru. Przepisy doczekały się bowiem interpretacji Sądu Najwyższego. Z postanowienia wydanego 26 lipca wynika (sygn. akt IV KK 174/07), że nie ma znaczenia, czy strona internetowa opisuje działania władzy, czy też hobbysta doradza na niej, jak założyć swoje pierwsze akwarium. Jeśli strona jest aktualizowana częściej niż raz w tygodniu, powinna zostać zarejestrowana jako dziennik. Jeśli rzadziej, ale przynajmniej raz w roku – jako czasopismo.
Uzasadnienie tego precedensowego postanowienia jest już napisane, ale brakuje podpisów wszystkich sędziów. Jak się dowiedziała “Rz” w SN, można się z nim będzie zapoznać po 10 września.

W praktyce oznacza to, że większość polskich stron internetowych działa nielegalnie. Tylko duże serwisy o charakterze stricte dziennikarskim rejestrują się w sądzie. Zapaleńcy, którzy piszą w siecidla własnej satysfakcji, po to, aby się podzielić swoimi spostrzeżeniami, nie zawracają sobie tym głowy.

Za wydawanie dziennika lub czasopisma bez rejestracji grozi grzywna, a nawet ograniczenie wolności. Co ważniejsze jednak, osoba prowadząca stronę w Internecie jest de facto redaktorem naczelnym z wszystkimi wynikającymi z tego obowiązkami, m.in. obowiązkiem publikowania sprostowań i odpowiedzialnością za teksty, w tym wpisy internautów.

O tym, jakie będą konsekwencje postanowienia, zdecydują prokuratura i policja, gdyż to one będą decydować o ewentualnym ściganiu autorów stron WWW.

źródło: wp.pl

Tags: , ,