Szał zakupowy

Dzisiaj przeszłam samą siebie:) Chyba pierwszy raz w życiu wpadłam w taki szał zakupów. Zaczęłam o godz 11:00 a wróciłam przed 18:00. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie to był wyczyn. Spędzić tyle czasu na Oxford Street – masakra:) Ale na szczęście mogę powiedzieć, że nie było to na marne. Nie kupiłam wszystkiego co planowałam (więcej było tych niezaplanowanych), buty kupiłam inne niż chciałam, wróciłam ledwo żywa, ale warto było. I nawet dwie pary spodni kupiłam:) Oczywiście jedne do skrócenia, żeby nie było tak idealnie. A jak weszłam do Esprita to nie mogłam wyjść. Tyle fajnych rzeczy było, że tylko promocji brakowało.
Dodatkowo zakupy “umilały” panie pytające co 5 min czy mi nie pomóc itp. Myślałam, że oszaleję. Zakupów w spokoju nie można zrobić.
Dotarłam jakoś do domu, paragony pochowałam (tak na wszelki wypadek) :-) więc nie zostałam pogoniona z tymi torbami:) W dodatku czekała na mnie niespodzianka – bałagan zamienił się cudem w porządek. Chyba częściej będę uciekać na zakupy.

Komentarze

  1. sihaja

    No wlasnie sama sie dziwie. Tez nie lubie tej ulicy. Moze to dlatego ze bylam z kolezanka:) Ploteczki, kawa i tak zlecial czas. Musze znalezc jakies mniej zatloczone centrum handlowe

    Odpowiedz

Dodaj komentarz