Strajk

Chyba usune tytuły z postów bo nigdy nie mam na nie pomysłu.
Ostatnie tygodnie jakieś cieżkie były. Nie wiem czy to przesilenie czy co, ale ledwo żyłam. Ciągle zaspana z bólem głowy. Co oczywiście odbiło się na wszelkich ćwiczeniach. Nawet rowerem nie chciało mi się jeździć do pracy.
No ale, wracam do żywych.

Wczoraj i przedwczoraj Londyn przeżywał strajk metra. I był to mój pierwszy strajk, który odczułam. Dołożyli więcej autobusów, ale korki takie były, że nie sposób było sie poruszać. Mnóstwo samochodów, kolejki autobusów, pełno rowerzystów i pieszych. Tyle ludzi to ja w czasie olimpiady nie widziałam. Pchają się, omijają na różne sposoby. Nawet rowerem kiepsko przejechać i żeby nie stać w korku to część chodnikiem trzeba śmigać. Sama miałam starcie z taksówką. Za blisko mnie jechała (a raczej i na szczęście toczyła się) i się trochę o mnie otarła. Niestety moja śliczna nowa czerwona torebka ucierpiała i została porysowana:( Mój błąd, że pchałam się główną ulicą.

Kolejny strajk za tydzień. Ale tym razem postaram się zabrać kamerke ze sobą i nagrać to wszystko.

W pracy już 2 wypłata za mną. Jeszcze jeden miesiąc i koniec okresu próbnego. Świętując tą drugą wypłatę kupiłam sobie nowy plecak:) Jakaś motywacja musi być, żeby biegać z pracy do domu. A w nowy plecak wszystko mi się zmieści i ma dużo zapinek, żeby mi nie latał. Niestety dzisiaj piękny deszcz nie pozwala na pierwsze testy. Kobiety pracujące kolo Oxford Street powinny zarabiać automatycznie jakieś 40% więcej. Można tu wpaść w lunchowy zakupoholizm:)

No a trenować trzeba i to szybko. Musiałam przesunąć swój race for life na 15 czerwca. Zapomniało mi się i ten pierwszy miał być w czasie wyjazdu do Polski. Kupiłam też sobie różową koszulkę, co by się nie wyróżniać z tłumu.

Rurzowa koszulka:) (edit: Tak wiem jak się pisze różowa – to dla tych co mnie ciągle poprawiają jak to widzą:))
20140501-105402.jpg
Namiastka tłoku na ulicach
20140501-105418.jpg
I nowy plecak
20140501-105427.jpg

Dodaj komentarz