Przed nami kolejny rok w Londynie

Pierwszy weekend w nowym mieszkaniu. Co oznacza, że jeszcze co najmniej rok pomieszkamy w Londynie. Na szczęście tutaj czas leci znacznie szybciej :-)
Ale wracając do mieszkania to nie znoszę przeprowadzek. Mimo, że nie wyprowadziliśmy się na drugi koniec Londynu, ale tylko do klatki obok, to i tak przeprowadzka mnie wymęczyła. Sprzątanie najpierw jednego, potem drugiego mieszkania. Brrrrr… Na szczęście chłopaki spisali się super -muszę ich pochwalić- wysprzątali większość mieszkania sami :-)
Mieszkanie wynajęliśmy bez referencji, których oczywiście nie dostaliśmy. Dopiero we wtorek oddajemy klucze, będzie inspekcja i może wtedy dostaniemy referencje i mam nadzieję depozyt.
Referencje zostały że tak powiem podrobione przez agencję :-) No ale dzięki temu dostaliśmy to mieszkanie. To teraz już wiem, w jaki sposób rok temu wynajęliśmy mieszkanie bez referencji :-)

Kilka słów o pracy…
Pracuję w tej firmie od około czterech miesięcy i nigdy nie miałam kontaktu z klientem. Niestety coś mi się wydaje, że zacznie się to zmieniać…niestety. Któregoś dnia przychodzę do pracy, odbieram pocztę i czytam… a tam napisany mail do klienta z kopią do mnie, że jak będzie miał pytania to ma się kontaktować bezpośrednio ze mną. Chwilowo ma tylko i wyłącznie pisać maile, a nie dzwonić, bo podobno jestem nieśmiała. Pierwsze co chciałam zrobić, po przeczytaniu maila, to udusić jego autora :-) Ale rzeczywiście rozmowa przez telefon nie jest jeszcze dla mnie dobrym rozwiązaniem. Mam tylko dziwne wrażenie, że niedługo będzie to musiało się zmienić. I znowu będę się stresować…a już sobie jakoś radziłam z tym stresem :-)
Poza tym pracuje się dobrze, rozwijam dotychczasowe umiejętności i uczę się nowych. Sama siebie nie poznaję :-)

A teraz bajka, kąpiel, paciorek i lulu.

Komentarze

Dodaj komentarz