Praca,sława,pieniądze,czyli life

Jeszcze niedawno tyle rzeczy mi przychodziło do głowy, które chciałam tutaj opisać, a teraz siadłam i pusto. Mój mózg chyba wyczaił, że już weekend :-)
W sumie ten tydzień był jak każdy w Londynie, czyli praca, dom. Strasznie mnie męczy system pracy tutaj. Jak dla mnie to powinno być o jedną godzinę krócej. Jakbym mogła przychodzić do pracy na 8:00 i zrezygnować z godzinnego lunchu (albo chociaż skrócić go o połowę), to byłoby lepiej. Nie wiem czemu, ale do godziny 12/13 czas mija szybciorem, a potem coś zjem i już mi się nie chce pracować. A już po 15 to już się wiercę na krześle :-)
Większość (a nawet chyba wszystkie) projektów są rozbudowane i trzeba spędzić nad nim sporo czasu. Więc jak któryś tydzień, czy miesiąc wałkuje ten sam projekt, to już nie mogę na niego patrzeć :-) Wszystko to zebrane w całość doprowadza mnie do szału, co znaczy, że potrzebuję odpoczynku, snu, weekendu.
A tu jeszcze dzisiaj niespodzianka…
pogadanka szefa, że ten tydzień będzie “tygodniem nadgodzin”. Trzeba ostatecznie skończyć kilka projektów. Oczywiście nic nie jest obowiązkowe, a nawet będzie płatne. Tylko tak jakoś głupio odmówić, jak wszyscy będą pracować (bo teoretycznie wszyscy się zgodzili). Także kolejny tydzień wracam prawdopodobnie, zbyt późnymi jak dla mnie, wieczorami. Gdyby to była większa kasa, mogłabym powiedzieć: “czego się nie robi dla kasy” :-) Ale powodem raczej jest obawa, żeby nie zostać negatywnie zauważonym przez szefów :-)

A właśnie, co do zauważenia…
Mój blog wzbudził czyjeś zainteresowanie :-) A konkretnie odezwała się do mnie pewna osoba, która chce opublikować fragmenty mojego bloga w magazynie pokładowym jednych z linii lotniczych. Nie wiem, czy ten pomysł zostanie zrealizowany, ale nawet bym nie przypuszczała, że ktoś mi kiedyś coś takiego zaproponuje. Fajnie by było dostać jedną kopię, miałabym co dzieciom pokazywać. Czekam jak się sprawa rozwinie.

Jeszcze 7 dni i będę w domu :D

Komentarze

  1. aanova

    Jak to jedna z cudnych tanich linii lotniczych, to się nie zgadzaj! Żeby nikt nie pomyślał, że jakie linie taka publikacja w magazynie pokładowym ;)

    Odpowiedz
  2. sihaja

    Wylatuje w ten piątek ze Stansted.

    A co do publikacji to nie leciałam tymi liniami i nie wiem czy kiedyś będę miała okazję lecieć.No chyba że jakieś zniżki dostanę:) Zresztą z moją zgodą czy bez, jak coś wydrukują to i tak nie mam jak tego sprawdzić i chociażby zobaczyć ile poprawek nanieśli:)
    I żeby nie było “jaka publikacja takie linie”:)

    Odpowiedz
  3. Uka

    Do wszystkiego , co napisałaś masz niezbywalne prawa autorskie. Wszelkie publikację Twoich wpisów powinny być gratyfikowane. Nie wezmiesz pieniędzy Ty, to wezmie je kto inny. Aha i jako autor masz prawo zażądać, aby niedokonywano żadnych zmian, ewentualnie konsultowano je z Tobą.
    Blog i Twoje teksty są ciekawe, z przyjemnością je czytam. Pozdrawiam.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz