Pierwsza wycieczka samochodem do Polski za nami. I musze przyznać, że nie było źle. Nie przespałam ani minuty, chyba cały czas przegadaliśmy (hmmm kurcze 15 godzin paplania…nieźle). Bez kawy i redbulli, ale za to z zapasem słodyczy
A w Polsce… serce bolało z każdą dziurą (tytaj są zdecydowanie lepsze drogi), ale kierownica z drugiej strony nie przeszkadzała za bardzo w jeździe po prawej stronie. W sumie czułam się pewniej w Polsce niż w Anglii.
Pogoda była super, nabrałam trochę brązowego koloru, pooddychałam świeżym powietrzem, pomoczyłam dupsko w basenie i pstryk… trzeba było wracać.
Dojechaliśmy wieczorem i na drugi dzień do pracy – taki za szybki powrót do rzeczywistości. Minął dopiero tydzień, a ja czuję jakby miesiąc. Potrzebuje znowu wolnego
Po tych kilku dniach jestem zmęczona psychicznie i za bardzo zestresowana. Nie potrafię wyluzować, bo nade mną wisi ten cholerny projekt. Nawet w śnie pracuje
Jednak fajnie było na studiach

No comments
Comments feed for this article
Trackback link: http://blog.sihaja.net/powrot/trackback/