Powiew dyskryminacji?!

Notka trochę zmodyfikowana. Co niektórzy zapewne zdążyli już przeczytać jej pierwotną wersję, ale tamte informację już są nieaktualne :-)

Im dłużej jestem w Anglii, tym częściej zaczynam dostrzegać dyskryminację rasową, a zwłaszcza jeśli chodzi o kasę. Anglik przeważnie (zależy zapewne od firmy i szefostwa) zarabia więcej na tym samym stanowisku co np. Polak (czy inny imigrant), co nie oznacza, że ma on większe umiejętności. Ok, rozumiem jeśli pracodawca ma do wyboru: Anglik-Imigrant o mniej więcej wyrównanym poziomie umiejętności czy doświadczenia – przyjmie Anglika. Sama przecież bym wybrała Polaka :-)
Ale jeśli taka mieszanka pracuje w jednej firmie, to jakoś szybciej awansuje, czy dostanie podwyżkę Anglik. Znam pewną firmę, gdzie Polka jest managerem. I o dziwo…Anglików traktuje lepiej niż Polaków. Anglika boli brzuszek – spokojnie może iść do domu – pana Iksińskiego ściągniemy z dnia wolnego. Ale jak p.Iksiński umiera z bólu, to oferuje mu tabletkę :-) Hmmm…ale w tym wypadku to raczej jest wykorzystywanie rodaków, aby awansować. W końcu rzadko który Polak się poskarży, a wszystko chodzi jak w zegarku :-) Tylko jakoś ten awans nie nadchodzi, a biedaczka pracuje 24/7. Czyżby Angole znaleźli sobie jelenia??? :-)

A teraz część zmodyfikowana…

Jak pisałam wcześniej byłam na dwóch rozmowach o prace. Oddzwonili z firmy X, na której bardziej mi zależało. Umówiłam się na spotkanie, bo mieli ze mną coś przedyskutować. Ja tu myślałam, że pogadamy o warunkach pracy, a tu…
powiedzieli, że jeszcze nie skończyli przeprowadzać rozmów ze wszystkimi kandydatami i na razie mogą mi zaproponować zrobienie kilku projektów zdalnie; to będzie dla mnie niby okazja do zaprezentowania swoich umiejętności a oni akurat skończą proces rekrutacyjny. Jak się sprawdzę to zaproponują mi full time.
Hmmm… jak dla mnie to trochę dziwne, bo albo się kogoś przyjmuje albo nie. I wtedy jest zazwyczaj okres próbny. W dodatku test napisałam na 100% :D .
No i pomyślałam sobie, że nie wierzą w moje umiejętności (przez to że jestem kobietą), a na teście albo ściągałam :-) albo miałam farta. A że zrozumiałam, że tylko mnie kopnął taki zaszczyt, no to co… od razu pomyślałam o dyskryminacji :-)
Tylko że z nieoficjalnego źródła dowiedziałam się, że szefostwo postanowiło w taki sposób sprawdzić wszystkich kandydatów. No cóż musiałam źle zrozumieć, albo zmienili zdanie :-)
Tak czy siak nic to nie zmienia bo na tej pracy i tak mi zależy :-) ; wczoraj odesłałam pierwszy projekt. Czekam na ciąg dalszy.

Komentarze

Dodaj komentarz