Pierwszy dzień

Doleciałam na miejsce w całości. Przyznam się, że trochę byłam przerażona nowym miejscem i tym co mnie tu czeka. Ale to chyba wina zmęczenia podróżą. Wszystko widziałam w czarnych barwach. To było wczoraj. No a dzisiaj… świeci słońce, ale moja wizja świata dalej w ciemnych barwach…może nie czarnych, ale nadal szarych. Mam tylko nadzieję, że niedługo nabierze koloru. Mieszkamy w Milton Keynes. Fajne miasto, ale bardzo rozległe. Mamy spory kawałek do centrum. Ale centrum mają wypasione – galeria handlowa jest tak duża, że można się zgubić. No i Xscape – centrum rozrywki, gdzie m.in. można pojeździć na nartach. Chwilowo z tych rozrywek nie skorzystam…najpierw muszę znaleźć prace. Ale tym zajmę się w poniedziałek. Pocieszające jest to, że nie będzie problemów z otworzeniem konta w banku. A i jeszcze…Anglicy mają dziwny sposób myślenia – zakładając kran, zrobili osobno na zimną i ciepłą wodę. Śmieszne to nie jest jak mam się umyć, bo są w takiej odległości od siebie, że najpierw nabieram w ręce trochę zimnej wody, a potem szybko przechodzę do gorącej…i chluuuust na twarz.

Dodaj komentarz