Pierwszy dzień w pracy

Jestem wypompowana. Pierwsze dni są chyba najgorsze. Masa nudnych informacji do przyswojenia. A dzisiaj to miałam same spotkania i trochę czasu na ogarnięcie kompa. Zdecydowanie wolę robić coś konkretnego.

Ale firma wygląda na całkiem spoko. Duże biuro z klimą, kuchnia ze stolikami, gdzie można spokojnie zjeść. Nie maja ekspresu do kawy, ale do tego już się przyzwyczaiłam. I nie mają czajnika. Za to mają “kran” z gorącą wodą. Jeszcze nie próbowałam robić z tego herbaty, a tym bardziej kawy. Jakoś tak nie jestem do tego przekonana. Jutro wypróbuje.

Ludzie z drużyny są ok. Sami faceci:) Lepiej mi się z nimi gadało, niż z większością z poprzedniej pracy. Po pracy kawa w Starbucks’ie z managerem, żeby obgadać moje nastawienie po pierwszym dniu:) I mimo tego zmęczęnia, bólu głowy i tej dzisiejszej nudy, to firma wypadła całkiem pozytywnie.

Zobaczymy co będzie po tygodniu. Jutro mam dostać jakieś małe zadanko.

Dodaj komentarz