Piątek

Niestety dzisiejszy ranek nie był spokojny jak zawsze. Już mieliśmy wychodzić do pracy, gdy z ust Myszy wyskoczyło pytanie “gdzie jest mój portfel?”
No i zamieszanie… W pewnym momencie szok… “…pip pip… zostawiłem go w samochodzie”. Niestety nie był to nasz samochód. Wczoraj wypożyczyliśmy na chwile, żebym pojeździła po mieście (naszym to tak trochę się jeszcze obawiam zapuszczać w tą samochodową dżunglę). No to do kompa, żeby zarezerwować to samo auto. Aaaaa już ktoś je wziął…

Ale wsiedliśmy w nasze autko i pojechaliśmy zobaczyć czy może jednak nadal tamto stoi. Podjeżdżamy… jest…stoi…
Podjeżdżamy bliżej i nasza radość prysła. Auto ma rozbitą szybę – że też dzisiaj akurat musieli się do niego włamać.

Dzwonimy zgłosić, że auto skradzione, że zostawiliśmy w nim portfel…
Policja już wie, będzie później :-)
No i facet z wypożyczalni mówi, żeby zajrzeć, czy ten portfel jest (że zanotował że tam byliśmy, że to my zgłaszaliśmy i nie będzie problemów z policją).

I wiecie co???

Ten portfel tam był :-D Nie zauważyli go. A był w schowku – między siedzeniami jest taka otwierana podpórka na rękę.

W sumie to nie rozumiem, po co włamali się do tego samochodu. Jakby chcieli go okraść, to chyba by wszystko przewalili do góry nogami. A kraść sam samochód z wbudowanym GPS to chyba już głupota :-)

Uff udało nam sie. Teraz zawiesze Myszowi portfel i klucze na szyi :-)

Komentarze

Dodaj komentarz