Piątek, piąteczek

Nareszcie weekend. Wreszcie będzie można odespać zaległości. A przez tą chorobę mam co odsypiać. Kaszel nadal mnie męczy; pani doktor chyba jednak miała racje – przejdzie za kilka tygodni samo:) Czasami wiedzą, co mówią:)

Planów na weekend brak. Tzn mam jeden – nie narobić się:) Jutro tylko trzeba odbębnić fryzjera, a potem to tylko relaks. Nie znoszę chodzić do fryzjera, dla mnie to strata czasu tak siedzieć. Ale po tym, jak już odzyskałam swój naturalny kolor włosów postanowiłam go jednak rozjaśnić pasemkami. Liczę, że jakoś tak “żywiej” będę wyglądać:)

A no i bilety trzeba kupić. Dawno nie byłam na urlopie. A Nowy Jork czeka. Już przebieram nóżkami na samą myśl.

Miłego weekendu!

Komentarze

    1. sihaja

      No jakoś tak wyszło, że po zmianie pracy miałam 20 dni wolnego do wykorzystania w pół roku. To trza wykorzystać, żeby sie nie zmarnowały:) A NY nie mogę sie doczekać. I tym razem zakupów nie odpuszcze – już oszczędzam:P

    1. sihaja

      Tam raczej nie pojedziemy. Za daleko a my jedziemy na 5 dni tylko:( Ale ostatnio pod Londynem odkrylam podobne i musze sie tam wybrac jak bede miala nadprogramowa gotowke:)

Dodaj komentarz