Piątek

To mój ulubiony dzień, razem z sobotą.
Chwilowo słońce przebija się przez chmury, więc aż tak ponuro nie jest. W pracy już na mnie czeka świeżo zaparzona kawa – mocna jak zawsze. A dzisiaj wyjątkowo dzień zaczęłam od przerwy. To chyba piątkowy prezent od managera, który w natłoku zajęć zapomniał mi dać czegoś do roboty i poleciał na spotkanie. No cóż…głupio narzekać.

A to dla tych co lubią ser…albo myszy :-)
Od razu mówię, że mysza przeżyje (bo ja już chciałam płakać)
proszę właczyć głos:)

Dodaj komentarz