Ostatnia noc w Las Vegas

W pierwsze dni pobytu Vegas mi się nie spodobało. Ale na koniec urlopu, kiedy tam wróciliśmy to wpadłam. Najbardziej właśnie za Vegas tęsknie:)
Ma swój urok. I nie mówię tu tylko o kasynach:P

A ostatnia noc wyglądała tak…

Był sobie 1 dolar. Klik klik klik…pomnożył się do 5, potem do 20…30…
Pierwsza wygrana w Vegas

A co mi tam, przegram wszystko:) Klik klik…pomnożyło się znowu
Pomnożona wygrana w Vegas

Raz się żyje! Klik klik…Uuuuupsssss…
Wygrana Vegas

O w morde jeża! Cyferki lecą wieczność. Oglądam się za siebie, czy nikt nie patrzy. Jeszcze pomyślą, że oszukałam (bo przecież prócz Bonda nikt nie wygrywa w kasynie:)). No nic, faceci w gajerkach po mnie nie przychodzą, to drukuje bilecik i ide do kasy. Hurraaaa! Będzie na zegarek:)
Wygrana Vegas

A tutaj pierwsze wygrane 5 dolarów

Wkrótce będzie więcej wpisów z USA. Tak mnie naszło na wspomnienia.

Komentarze

  1. Bartek

    Potwierdzam — to miało miejsce. Jakby mnie tam nie było to chyba sam bym nie uwierzył, bo gdzie ktoś z $1 jedzie na ponad $500 ale serio — własnymi oczami widziałem!

    Odpowiedz
  2. Pingback: Zatrzymaj lato – rozdanie kosmetyków | życie w Londynie

Dodaj komentarz