O marzeniach

Czasem jestem pod wrażeniem, jakie ludzie mają marzenia. Wtedy zastanawiam się, czy jestem taka “płytka”, a może poprostu jestem realistką, albo mam wszystko co mi do szczęścia potrzeba? Nie to żebym nie miałam marzeń, ale są one bardziej przyziemne.

Pamiętam, że od zawsze marzyłam, żeby mieć samochód marki BMW :-) Kiedyś nawet kuzyn obiecał mi, że mi go kupi. Nadal pamięta o obietnicy, ale samochodu nie kupił. Samochód mam, tylko pech chciał, że w wielkim mieście, po którym panicznie boję się jeździć. No cóż…marzenia nie idą w parze.

Ale nie będę zanudzać swoimi marzeniami, bo co niektórzy mają je ciekawsze. Mieszkam sobie z taką właśnie osobą, której lista marzeń jest niekończąca się. Każdy mały chłopak chce zostać albo strażakiem, albo pilotem, albo czymś tam jeszcze. Mój facet od zawsze chciał być właśnie pilotem…nie wypaliło. Ale za to kupił sobie symulator lotów i potrafi godzinami lecieć do Nowego Jorku (wszystko w czasie rzeczywistym).
Ale to nic z tym co ostatnio wymyślił. Słyszeliście o łaziku? Maszynie co wylądowała w tym tygodniu na Marsie? Ja słyszałam i to dużo i często :-) Odmówiłam jednak wstania o 6 rano, żeby czekać, aż to coś wyląduje (i czy w ogóle wyląduje). W każdym razie tak to Bartka natchnęło, że napisał maila do NASA, czy przyślą mu “zestaw kosmity” (jak to nazwałam), czyli zestaw do programowania satelitów!!!
I wiecie co???
Oddzwonili do niego z ofertą!
I nie jest to tak drogie jak myślałam – ok. £500 i można produkować kosmitów :-)
Ale jeszcze tego nie mamy…

Komentarze

  1. Anka

    Ja marzenia mam bardzo przyziemne. Właśnie jedno z nich spełni się za kilka tygodni, gdy wprowadzimy się do własnego mieszkania! Więc teraz muszę sobie wymyślić nowe, ale już mam pomysł ;)
    A marzyć wcale nie trzeba o rzeczach nieosiągalnych… Na pewno chcesz nowy ciuch czy książkę, to też marzenia ;P

    Odpowiedz
    1. sihaja

      Jesli chodzi o mieszkanie to tez mam takie marzenie. Tylko ze to troche koliduje z innymi jak wyjazd do Hameryki czy na Malediwy albo Karaiby. Australia tez bym nie pogardzila:)

  2. Anka

    Ale na stałe, czy tylko zobaczyć? Bo ja mam nadzieję, że uda się mnie i P pojechać do Nowego Jorku na urlop w przyszłym roku. Jeśli się nie wykończymy finansowo na chałupę :P

    Odpowiedz
    1. sihaja

      Nie no na urlop tylko. Jestem o jakies 5 lat za stara zeby znowu myslec o przeprowadzce i to tak daleko jeszcze:) My chcielibysmy jeszcze w tym roku wpasc do Nowego Jorku, ale zobaczymy co to wyjdzie

Dodaj komentarz