Nudy

O masakra… czemu tak to jest, że raz jest zapierdziel że nie wiadomo za co sie zabrać, a innym razem usypiam z nudów. Tak właśnie…nudzę się w pracy. I co najgorsze wcale się z tego nie cieszę, bo oczy mi się zamykają, a czas się dłuży…
Teraz jeszcze się najadłam i poszłabym poleżeć :-) Jak ja kiedyś mogłam nie znosić leżakowania??? Teraz dużo bym dała, żeby kazali mi spać :-)
Ale jeszcze godzina, potem jakieś godzinne spotkanie (zawsze to coś innego niż siedzenie przed kompem) i pół godziny i do domu.
A piątek mam wolny…juuupiiii… A w sobotę już będę w domu…z mamą…jak przystało na grzeczną córeczkę ;-)

Dodaj komentarz