Nuda

Żyje…jakoś:) Po intensywności wpisów widać, że takie kiepskie to życie. Jak długo nie ma notki, to zazwyczaj mam tak lipny humor, że nie chce zarażać nim całego świata.
Wszystko zwalam na nadchodzącą jesień. O ile dobrze pamiętam, co roku tak mam. Robi się ciemno, zimno, ponuro. Teraz już mi mija i wracam do żywych, ale jeszcze niedawno chodziłam śpiąca, wściekła i najchętniej to odmóżdżałam się serialami.
Ale od jakiś dwóch dni wstaję wyspana, więc będzie lepiej.

Poza tym to nic się nie dzieje, co mnie zresztą też troche dołuje. Ostatnio doszlam do wniosku, że zabrakło mi chwilowo celu. Wcześniej to były jakieś etapy – skończyć jedną szkołe, drugą, potem matura, przetrwać na studiach, przeżyć magisterke, znaleźć prace. I tu końca tego etapu nie widać. Do czego tu dalej dążyć? Wpadłam w rutyne praca-dom. Po pracy nie ma na nic czasu, a w weekend nie mam ochoty wychylić nosa z domu.

Hmmm chyba nie do końca mi przeszedł ten wisielczy humor.
No nic…trzeba wracać do pracy…koniec przerwy…

Komentarze

  1. Ank

    U mnie podobnie, życie między pracą a domem. A nowy, choćby mały cel wyznaczam sobie tak szybko, jak jeden zrealizuję. Mieszkanie kupione, a teraz kombinuję za co wymienić drzwi na nowe i wyremontować kuchnię ;P

    Odpowiedz

Dodaj komentarz