Nie!!!

Nie znoszę deszczu, zimna, chlapy, czyli ogólnie londyńskiej pogody!!!
Nie można wyjść na spacer, na rolki, czy po prostu połazić gdzieś sobie. Bo co to za radocha w taką pogodę, bez parasolki (którą Mysza zostawił w tesco).
Nie chce mi się nic ugotować, posprzątać choćby z grubsza, jeść mi się nie chce zbytnio, nawet na słodycze nie mam ochoty.
Książek mi się nie chce czytać.
Nic mi się nie chce…no oprócz spania spania i jeszcze raz spania.
To dopiero początek, już się boję jesieni w Londynie. Ciemno, zimno, szaro, deszczowo, pochmurno. Zimą zapewne śniegu też tutaj nie zobaczę.
Brak perspektyw na lepsze jutro.
Moje akumulatory padły. Nie zdążyły się nawet porządnie naładować.

Komentarze

  1. usul

    Tak, u nas też, od całego wczoraj :-) . W piątek jeszcze padało, poszliśmy kupić dwuosobową parasolkę na spacery w deszczu, wstajemy w sobote a tu słoneczko wali w najlepsze. W sumie ciężko było usiedzieć w domu, i to po południu gdzie upał już niby minął.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz