Nadal tu jestem

tylko nie miałam jakoś okazji nic napisać:)
Chyba się przepracowałam. Ostatnie 2, a może 3 (już sama nie pamiętam) tygodnie zleciały tak szybko, że nie zdążyłam zapomnieć jednego weekendu a już był następny. Pomijając kwestię starzenia się :-) to w sumie dobrze że tak leci. Byle weekend był długi:)
No i w takim samym tempie chyba pracowałam, przynajmniej ja mam takie wrażenie. W pracy pełno roboty z nowym projektem. Jak zawsze wszystko jest na wczoraj. I do tego zabierałam tą najgorszą część do domu. No niestety potrzebowałam pomocy swojego guru :-)

Wczoraj po pracy poszliśmy do kina na “New Moon”. Druga część bardziej ciekawa niż pierwsza, choć na początku mało akcji. Ale warto było zobaczyć. I teoretycznie wyrosłam ze wdychania do aktorów, ale tym razem nie mogłam sie powstrzymać… ;-)

jacob

Komentarze

Dodaj komentarz