Mniammm

Pyszna była kolacja… z domowym maminyn pasztetem. Po tym kawałek wafla robionego przez babcie :-) Prawie jak w domu.
A wszystko to bo dostałam paczkę od mamy! Uwielbiam dostawać paczki, a zwłaszcza gdy nie do końca wiem co w niej będzie. Myślałam że przyjdzie wczoraj, a dzisiaj pod koniec pracy świra dostawałam jak jej jeszcze nie było. Czekałam jak dziecko:)

Poza tym że się najadłam i teraz mogę iść spokojnie spać, to wszystko ok. Dzień za dniem jakoś leci. W pracy trochę się przeluźniło…jedni odeszli z własnej woli, inni niekoniecznie mieli na to ochote :-) Ale jest spoko; dużo pracy więc jakoś leci ten czas.

Niedługo święta, tyle zajęć… muszę napisać list do Mikołaja, muszę zacząć na niego polować żeby mu ten list wręczyć. Bo z tą pocztą tutaj różnie bywa. Oj zapowiada się męczący okres :-)

Komentarze

Dodaj komentarz