Misja faworki

Misja faworki zakończona sukcesem!

Mało co, a doszłoby do pierwszej faworkowej kłótni nie-małżeńskiej. A wszystko przez to, że Bartek z dzieciństwa zapamiętał, że ciasto na faworki tłucze się wałkiem aż zacznie puszczać bąbelki:) Niestety z całego przepisu zapamiętał tylko tą część i uparcie chciał ją zastosować na naszym cieście. Przejął więc wałek i zrobił faworki:) Mi została czarna robota, czyli sprzątanie…choć to raczej była biała robota, bo wszędzie była mąka.

Faworki wyszły pyszne. Kilka jest takich gigantusów, ale kto by przypuszczał, że one urosną??? Za rok zdecydowanie nie biorę udziału w ich robieniu, a tym bardziej sprzątaniu:) Więcej z tym roboty niż z pierogami.

faworki

Komentarze

Dodaj komentarz