Kotek

Mamy kotka!!! A raczej kotkę. Niestety tylko na kilka dni, bo stały adres zameldowania będzie miała u Bartka w domu. Przybłąkała się taka biedna, głodna więc jak tu się nie zaopiekować takim słodkim stworzonkiem. Przywieźliśmy ją do mieszkania, dałam jej jeść pokazałam gdzie ma swoją osobistą toaletę, z której nawet skorzystała. Moje zadowolenie było jednak krótkotrwałe, bo za drugim razem musiałam już sprzątać dywan. Już się boję, co będzie dalej. Chwilowo kotek śpi…w końcu musi się wyspać teraz, żeby w nocy pobuszować po mieszkaniu.

Kotek jest słodki, ale żeby moje koty nie pomyślały, że jestem zdrajcą, to poniżej umieszczam zdjęcie swojego Maurycka…

W tym dziecięcym kubraczku też jest uroczy. W ramach wyjaśnienia…nie ubieram  tak kotów dla zabawy…Maurycek miał operacje, dlatego musiał mieć kamizelkę pazuroodporną.

Dodaj komentarz