Kolejne tygodnie za mną

Jeszcze niedawno czekałam na 8 tydzień, a tu już wybił 17. Tydzień temu miałam kolejną wizytę u GP. Zmierzyła mnie, zważyła i co mnie zaskoczyło, posłuchała bicia serca bąbla. Bo ja ciągle mam wątpliwości, czy on/ona dalej sobie siedzi w środku:) Ale to chyba przez to, że miałam trochę inne wyobrażenie o ciąży, a zwłaszcza o wielkości brzucha w tym czasie. Wiem wiem, wszystko przede mną, ale myślałam, że szybciej będę już taka beczkowata:) To takie pozytywne zaskoczenie.

Domyślam się też, że wszystkie te ciążowe problemy są przede mną, bo jak narazie (tfu tfu) prócz senności to wszystko działa jak powinno. Ale spać zawsze lubiłam, to przynajmniej mam wymówkę, żeby nic nie robić w domu i iść spac po 20:)

Najgorzej to w pracy, żeby wysiedzieć te 8 godzin. W dodatku nawału pracy nie ma, więc nie ma czym się zająć. Nie mogę nawet bimbać od kawy do kawy, bo ani kawa ani herbata mi nadal nie wchodzi:)

Ale jutro już urlop i śmigamy do Polski na parę dni. Już się nie mogę doczekać jak się dopadnę do barszczu wielkanocnego:) Mam tylko nadzieję, że ochota mi nie przejdzie po jego powąchaniu:P Aaa no i do pączka jeszcze i drożdżówkę z serem, ktróre za mną chodzą już od tłustego czwartku:)

Komentarze

Dodaj komentarz