Kawa w samotności

Właśnie zrobiłam sobie kawę, zajadam murzynka, który nawet jest dobry, choć trochę za słodki i delektuję się ciszą. Spedzam samotnie drugi weekend w Londynie. Facet mi wybył na weekend z całą firmą. Weekendy takie są raz w roku, po to, aby ze wszystkimi pracownikami omawiać dalszą strategię firmy. Niby fajne takie coś, ale z drugiej strony to strata weekendu :-)
Mi za to sobota minęła za szybko. Może dlatego, że spałam do prawie 12 :oops: . Potem się zakręciłam, wyszłam trochę połazić i już 18. No i kupiłam dzisiaj elektryczny wyciskacz do soku z owoców cytusowych. Już od dawna chcieliśmy go kupić, ale jakoś szukać nam się nie chciało. A dzisiaj jestem sobie w Asdzie i niechcący się na niego natknęłam. I jeszcze promocja była. No to kupiłam. Niestety nie działa. Zadziała tylko na jeden półobrót, a potem nic – jakby coś się zacięło. Zła jestem że najchętniej bym go rozwaliła. Dobrze, że dużo nie kosztował, no i że nadal mam paragon. Jutro pojedziemy go oddać.

A za dwa tygodnie jadę do domu. Tym razem urodziny spędzę w Polsce :-)

Dodaj komentarz