I po piątku

Jak nie ma odzewu w sprawie pracy to źle. A jak już jest to masowo (no może przesadziłam z tym masowo). Ale pierwszy raz miałam dwie firmy i ten sam proponowany termin. I którą wybrać pierwszą, żeby nie było dużej straty, jak ta druga walnie focha i więcej się nie odezwie?

Dzisiaj dzień zleciał jeszcze szybciej niż zazwyczaj. Ledwo wstałam, ogarnęłam się i już musiałam lecieć na rozmowę. Trzymali mnie tam 2.5godz! I przez cały czas tylko gadanie, głównie o sobie. Aż zgłodniałam i modliłam się, żeby nie zaczęło mi głośniej w brzuchu burczeć:)

Tak nie lubię tych rozmów o prace. To takie sprzedawanie siebie, a w tym to jestem kiepska. Zachwalanie jaka to jestem genialna, pracowita, sumienna, normalnie idealny pracownik:) Nie umiem kolorować i kłamać:) Nie no, nie to że taka nie jestem, ale przecież to widać na pierwszy rzut oka:P Trzeba wdawać się w szczegóły?

Po tej rozmowie mój mózg z deczka padł. Nie miałam siły nawet zahaczyć o Oxford Street na drobne zakupy. Wróciłam padnięta do domu, obiad i ooo wieczór mamy.

A co do rozmowy nie będę się rozpisywać, żeby nie zapeszać. Dam znać innym razem. A teraz lecę pograć, odstresować się przed jutrzejszym dniem…jak ten czas szybko leci…ahhh:)

Miłego weekendu!

Komentarze

  1. Anka Skakanka

    Ja byłam na rozmowie 3 tygodnie temu, i wrażenia mam takie same jak Ty, też nie lubię tego ściemniania, ale takie czasy, trzeba “się sprzedać”. Nie pomógł, że powiedzieli mi, że oprócz mnie rozmowę będzie miało 44 osoby… ;)

    Odpowiedz
    1. dziubiszka

      A ty nie zmieniałaś jakoś całkiem niedawno pracy? Znowu jakieś zmiany planujesz?

    1. dziubiszka

      Awans, no no. Siedzisz cicho i nic nie piszesz. To czekam na notke jak poszła rozmowa. I ja zaglądam na twojego bloga:)

Dodaj komentarz