Hello London

Oficjalnie wróciłam do Londynu (czas pokaże na jak długo…). Znowu mogę spać 1.5h dłużej :-)

Pierwszy weekend w nowym mieszkaniu niestety dobiega końca. Nie jesteśmy całkiem rozpakowani, ale nawet nie mam gdzie poupychać tych wszystkich rzeczy. Nie mam pojecia kiedy i w jaki sposób zgromadziliśmy tyle rzeczy w ciągu tych 5 lat. Niedawno wywaliłam lub oddałam część z tego dobytku, ale wygląda na to że muszę zrobić jeszcze jedno podejście.

Najlepszy moment z procesu wynajmu tego mieszkania to była wizyta u notariusza. Mieszkanie może też być jednocześnie biurem, dlatego musieliśmy podpisać jakieś tam dokumenty. Poszliśmy (ja zestresowana bo to pierwszy raz, nie wiedziałam czy będą straszyć paragrafami), pan bardzo miły, biuro też przyjazne. Tłumaczą nam jak dla głupków… “tu podpisałaś ty, tu podpisałem ja, taka i siaka data ble ble ble”. A w ramach niespodzianki “proszę położyć prawą rękę na Biblii i przeczytać tekst wydrukowany na tej kartce”… yyyyy???? Jakaś ukryta kamera czy co??? A jakąś minutę przed tym siedziałam i zastanawiałam się po co im Biblia na stoliku. Dekoracja? :-) Szkoda tylko, że nie zapytali czy jestem wierząca, i w co wierzę :-)

Komentarze

  1. Anka

    Ty se jakieś jaja z tą Biblią robisz? Może zamiast wynająć mieszkanie to Wy się do jakiejś sekty zapisaliście??? Albo innych jehowych :P

    Odpowiedz
  2. sihaja

    No w sumie wpisowe 5f zapłaciliśmy :-)
    Też myślałam, że sobie żartuje…a może i sobie zrobił z nas jaja i teraz pokazuje rodzinie jak to z ludzi głupków robi :-P

    Odpowiedz

Dodaj komentarz