Grecja, Zante #1

Jak przejrzałam te wszystkie zdjęcia, to stwierdziłam, że wyjdą z tego jakieś 3 posty.
Większość czasu przesiedzieliśmy na leżaku i w morzu. W jeden dzień wynajęliśmy samochód i pojechaliśmy na drugą stronę wyspy. Zahaczyliśmy też o stolicę Zakynthos, ale o tym następnym razem.

Dzisiaj kilka fotek hotelu i morza.
Byliśmy w hotelu Eleon Grand Resort. Hotel dość ładny, zadbany i czysty. Ale jakby ktoś mi kazał wybierać między tym a tym na Krecie, to wybrałabym Krete – tutaj kilka zdjęć. Otoczenie hotelu na Krecie było znacznie ciekawsze i cały resort był większy.

Jak weszliśmy do hotelu, pierwsze co zobaczyłam to widok na morze. W rzeczywistości znacznie lepiej to wyglądało. Aż się chciało rzucić walizki i tam pobiec

Dostaliśmy pokój z widokiem na morze, niestety tym razem nie był na najwyższym piętrze. Widok z naszego balkonu.

Widok na basen

Miejsce na leżakowanie

Na tym tarasie mocna czarna kawa stawiała mnie do życia. Zarówno kawa jak i całe jedzenie było dobre. Duży wybór, od typowo angielskiego śniadania po greckie specjały. Obsługa też miła i w większości polska. Zresztą strasznie dużo Polaków tam było. To pierwsze miejsce, gdzie głównym językiem był chyba polski. Nie można było nawet ludzi poobgadywać :-P

Jakoś tak po 7 rano było, a my już na śniadaniu…i kawie…
Tyle kawy to ja tylko na urlopie pije. 2 żeby się dobudzić, a potem kolejne 2 zimne na plaży (ahhh to było lenistwo). Mówiłam, że kelnerki na plaży zbierały zamówienia? Tylko nie miałam sumienie ich wykorzystywać.

Hotel wieczorem

Bar przy basenie i w sumie przy morzu też

Tylko jednego dnia (to i tak wyczyn) udało mi się wstać na wschód słońca. I warto było. Żałowałam potem tylko, że się nie wykąpałam w morzu.

A tu tak słodko i romatycznie we dwoje. Nie wiem czemu, ale to zdjęcie mi się skojarzyło z bajką “Zakochany kundel” :-)

Pani, która nam sprzątała w pokoju zostawiała nam takie ręcznikowe niespodzianki

I na koniec ostatnie zdjęcie – ja zabawiająca się w nurka. Niestety nie do końca wyszło. Ten sport chyba nie dla mnie.

Komentarze

  1. Bartek

    Chciałbym zaznaczyć że większość zdjęć opublikowanych tutaj została opublikowanych bez wiedzy i pozwolenia autora (ba! nawet creditsów nie podano!)

    Odpowiedz
    1. sihaja

      Spokojnie, blog nie zostanie zamknięty z powodu naruszenia praw autorskich. U nas poprostu chwilowo trwa wojna na zdjęcia w stylu “co moje a co twoje” :-)
      A prawa autorskie wywalczyłam (oj nie – raczej dostałam) dożywotnio – w Grecji…ale o tym później :-P

  2. Magda

    Czekam na kolejną część relacji :D. Uczę się robić takie cuda z ręczników, zainspirowana zdjęciem z Waszej galerii… Póki co umiem tylko słonia ;(

    Odpowiedz
  3. Pingback: Grecja, Zante po raz drugi | życie w Londynie

Dodaj komentarz