GP pomocny jak zawsze

No dobra…test zrobiony, jeden, drugi, trzeci, czwarty. Co dalej? Jedyne co wiedziałam to udać się do GP. Zarejestrowałam się jak najszybciej, ale nie liczyłam na nic konkretnego. I tak też było. Jedyne co, to został wypełniony formularz z moimi danymi i miał być wysłany do szpitala. Między 8 a 12 tygodniem ciąży miałam dostać list/telefon ze szpitala z terminem pierwszego usg.

I tak sobie czekaliśmy do końca 11 tyg i cisza. Zadzwoniłam po szpitala, a oni “sorry nie mamy Pani w systemie”. Suuuper. Dzwonie do GP i się okazuje, że zapomnieli wysłać mojego formularza do szpitala. A to tylko jedno kliknięcie na kompie!!! No nic…już ma być załatwione i mają się odezwać z terminem w ciągu dwóch dni. Taaaa…jasne. Znowu cisza.

Znowu telefon. Termin został ustalony przez jedną z położnych. Uff

Poszliśmy do szpitala, a tam znowu zonk, bo nie dostali moich danych od GP. Tym sposobem spędziliśmy tam z 3 godz, głównie czekając i wypełniając wszystkie papiery (co powinien zrobić GP).
Na szczęście wszystkie badania zrobili, a wyniki są ok.

Mimo to postanowiłam iść do polskiego lekarza, tak na wszelki wypadek. Zrobił dodatkowe testy, itp. I wszystko by było ok, żylibyśmy sobie w zgodzie, gdyby nie to, że jednego dnia przysyłają mi wyniki, że mam się skontaktować z lekarzem, bo mam niski poziom hormonu. I zero załącznika z wynikami. Grrr… Panika, dr Google przepowiada najgorsze jak zawsze. A tu weekend i trzeba czekać, planując jak tu najszybciej powtórzyć badania.

W poniedziałek do nich dzwonie z prośbą o podanie mi dokładnego wyniku, a oni do mnie “przepraszamy, ale nastąpiła pomyłka; to nie pani wyniki; nie miała pani nawet badanego poziomu hormonów; koleżanka się pomyliła ble ble ble”. Aaaaaaaaaaaa… byłam wściekła i szczęśliwa jednocześnie:)

Od teraz mam nadzieję, że już nie będzie żadnych niespodzianek:)

Komentarze

  1. Anka Skakanka

    Tak, przykro że miałaś już takie doświadczenia, ale prawda jest taka, że w UK ciąży “się nie uważa” do 12 tygodnia. Chciałbym powiedzieć, że teraz już z górki, ale sama wiesz, że nie, więc po prostu trzymam kciuki i jak coś to dawaj znać. Buziaki.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz