Godzina 5:55

Naprawdę się starzeję…sobota, godz 5:55 a ja wstaję z łóżka. Fakt, że obudził mnie ból brzucha, ale czułam się wyspana. Podejrzewam, że za kilka godzin będę miała kryzys.

Co u mnie?
Ostatnie dwa dni, a konkretnie 1.5 wieczora (bo dzień w pracy to nie dzień) siedziałam sama. Bylo nawet fajnie, choć tak za spokojnie. Na dłuższy czas to bym tak nie chciała. Zafundowałam sobie panią masażystke z dojazdem do domu. Maltretowała moje nogi bańkami chińskimi. Szkoda, że tabletki przeciwbólowe nie działają na skóre :-)

W poprzedni weekend żegnaliśmy lato. Pogoda była cudowna. W sobotę spacer 9km, kawa plus wielka porcja najlepszych lodów – Haagen Dazs, małe zakupy w sklepie m&m’s, a potem powrót rowerem do domu.
W niedzielę kolejne 13km rowerem po zatłoczonym Londynie. Okazało się, że jakiś maraton był, większość dróg pozamykana i ciężko było się przebić na drugą stronę. Jak już nam się udało to nie mogliśmy znaleźć miejsca, żeby oddać rower i musieliśmy wracać do domu.

Jeśli chodzi o rowery to wypożyczamy te uliczne – Barclays Bikes. Jest pełno miejsc, stacji dokujących (czy jak to zwał), gdzie płacisz kartą, bieżesz rower i możesz go oddać w innym miejscu (o ile jest to miejsce wolne). Pierwsze pół godziny jest za darmo, płacisz tylko funta za 24-godz dostęp. A jeśli wykupisz roczny abonament, to masz je za friko. Niestety na dłuższe wycieczki to te rowery się nie nadają.

Komentarze

  1. Gosia

    U nas też popularne są takie wypożyczalnie rowerów. Co krok stojaki stoją, pod sklepami, przy stacjach metra, praktycznie w całym mieście można co kilka metrów/kilometrów wypożyczyć lub oddać. Jednak my jakoś nigdy nie skorzystaliśmy. Do miasta mamy 20km i jak chcemy to poprostu na naszych z domu tam brniemy :)
    A wstawianie o godzinie 5-tej to u mnie normalka, w zwykłe dni jak i w weekendy :)
    pozdrawiam!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz