Dziecięce wyobrażenia

Jak byłam mała i jak się teraz okazuje głupia to bardzo chciałam być dorosła :-)
Nie pamiętam, co dokładnie znaczyła dla mnie wtedy ta dorosłość, ale…
– nie mogłam się doczekać skończenia szkoły, żeby nie musieć odrabiać lekcji i się uczyć po powrocie do domu. Bo to przeciez tak jakby dwa etaty wtedy były. Teraz owszem praca nie często ze mną wędruje do domu, ale za to nie mogę sobie wagarować ot tak poprostu. No i limit urlopu- tylko 20 dni.

– chodziłam w mamy butach (tych na obcasie oczywiście), albo podkładałam sobie jakieś korki :-) Teraz nie mogę się zmusić do innych butów niż płaskie.

– strasznie ale to strasznie nie chciałam mieć butów z zaokrąglonymi czubkami, bo tylko dzieci takie noszą. I byłam zachwycona jak dostałam pierwsze bardziej “trójkątne” :-) Teraz uwielbiam te okrągłe i najlepiej z kokardką. Różowe też mogą być.

– mama z papierosem wyglądała tak dorosło – też tak chciałam, tylko zamiast papierosa używałam ołówka :-P Na szczęście mama wyczuła zagrożenie, poczęstowała mnie jednym i myślałam że umre. Przeżyłam…do dziś bez papierosa.

– a pierwsza kawa??? Mniammm… choć nie pamiętam kiedy pozwolono mi wypić pierwszą. Nie pamiętam też, czy podkradałam bez pozwolenia :-) Teraz kawa zamiast z dorosłością kojarzy mi się z pracoholizmem

-nie muszę chodzić w czapce (choć sama ją czasem zakładam); ale i tak mama marudzi i prowadzi mnie do sklepu obuwniczego, bo buty mi przeciekają :-P A przecież nie moja wina, że te angielskie nie są przystosowane do polskich warunków.

Czyli tak ogólnie to chyba najlepsze z dorosłości to wyrwanie się spod rodzicielskiej władzy :-)

Komentarze

Dodaj komentarz